Bóg dał nam Paryż, Wenecję
architekturę secesyjną, zegarki
i zegary art deco
Kiedy w ostatnich tygodniach tekst ten zaczął krążyć po fejsbuku, wywołując niebezzasadne ochy i achy, ja… poczułem się niepewnie. Pod tekstem pojawiło się bowiem nazwisko Kotański (Andrzej), dotąd mi osobiście nieznane, tekst zaś był mi jak najbardziej znajomy…
dał nam poziomki
zamglone świty za oknem kawiarni
sklepy
Zacząłem wtedy guglać intensywnie, znalazłem ten tekst oczywiście publikowany wielokrotnie w różnych zakątkach internetu dobrych kilka lat temu – ale cały czas nie umiałem się oprzeć przekonaniu, że dotarł do mnie dużo wcześniej, jeszcze w czasach powolnego internetu, kiedy wszystko co najfajniejsze chodziło w mailach (aczkolwiek nie były to już czasy, kiedy łatwiej było dostać płytę CD z zapisem „kompletnych interesujących stron internetowych” niż te strony załadować z sieci)
dał nam Tomasza Manna oraz Prousta
a także wrzosowiska Irlandii
Dziś pojawił się znowu i aż – korzystając ze sprzyjających okoliczności – zapytałem (nieco podchwytliwie) o datę publikacji tego dzieła. A że Marceli bardziej jest ode mnie w internetsach biegły (a może też żyje w innym bąbelku Googla), to wynorał datę pierwotnej (?) publikacji prasowej: 1995. I zaraz uśmiechnąłem się, bo to znaczyło, że Szuwarek jak najbardziej mógł nam to przysyłać mailem w okolicach roku 2000.
oraz wymyślił bilard i nastolatki
i tysiąc innych rzeczy
jak wodospady, Boską Komedię,
fajki, wiersze Rilkego,
ulice wysadzane platanami
na południu,
amerykańskie samochody z lat czterdziestych,
pióra Mont Blanc, przewodnik
po Grenadzie oraz
Koniaki, Giny, Whisky i Bordeaux
I tylko mam wrażenie, że na koniec dopisywano zwykle jakiś przymiotnik.
na pewno nie w tym celu
żebym siedział
przez osiem godzin dziennie
w pracy
jak jakiś chuj
/Andrzej Kotański, „Canto”/