Boję się własnych myśli

I znów śledzę informacje z portali i forów lotniczych, bo w trudnych do wytłumaczenia okolicznościach spadł samolot pasażerski, tym razem niemiecki lecący z Barcelony do Dusseldorfu. Rozbił się w Alpach, na skraju Prowansji.

Kiedy wczoraj przyglądałem się miejscu katastrofy, uderzało mnie, w jak bezludne miejsce trafił samolot lecący nad Francją jak po sznurku, bez próby odejścia na bok, zniżający się spokojnie aż do uderzenia w grań z pełną szybkością. Dręczyła mnie myśl (nawet o mało o tym nie napisałem), że wygląda to jakby piloci świadomie wybrali miejsce, w którym nikomu nie będą w stanie zaszkodzić (jeżeli nie mogą już uratować samolotu).

Włączam dziś rano wiadomości i czytam (niepotwierdzone na razie) informacje, jakoby kapitan miał wyjść z kabiny na chwilę, a po powrocie zastać zablokowane drzwi (mechanizmy uniemożliwiające terrorystom dostanie się do kokpitu). Cokolwiek stało się na pokładzie tego airbusa (a możemy się nie dowiedzieć patrząc na stopień zniszczenia samolotu), wygląda na to, że moje wczorajsze odczucia szły w dobrym kierunku. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s