Związek kierowców

Każdy ma prawo założyć jakąś organizację, na przykład zawodową, i często z tego korzysta (znaczy zakłada lub do już założonej przystępuje). Kierowcy wyścigowi nie są wyjątkiem, w końcu w zbiorowości siła i łatwiej cokolwiek załatwić wspólnie niż pojedynczo, już w 1961 roku powstał związek kierowców F1, używający nazwy Grand Prix Drivers’ Association (ciekawostka: od roku 1996 działa w formie brytyjskiej spółki z siedzibą w Londynie). Przynależność do niego nie jest obowiązkowa, ale ostatnio była zasadą raczej niż wyjątkiem.

Działalności GPDA prawie się nie dostrzega, ostatnio zwykle raz czy dwa razy do roku pokazywało się zdjęcie, jak cała grupa kierowców wesoło się uśmiecha przy wspólnej kolacji. Historycznie rzecz biorąc, GPDA od samego początku zajmowała się przede wszystkim kwestiami bezpieczeństwa w wyścigach, przyczyniając się do rozwoju standardów – i trudno powiedzieć żeby czymkolwiek jeszcze. Pod koniec zeszłego roku komentatorka Kate Walker pisała, że GPDA powinien okazać się organizacją godną swojej nazwy i zająć się prawami kierowców jako pracowników – przy czym punktem wyjścia dla jej wypowiedzi była sytuacja w McLarenie, który nie miał ogłoszonych kontraktów na rok 2015, i nie było wiadomo kto z trójki: Alonso, Button, Magnussen, zostanie na lodzie, w zasadzie może bez możliwości ścigania się w F1 (jak wiadomo, Alonso i Button mają ostatecznie kontrakty wyścigowe, a Magnussen kontrakt rezerwowego, z którego ile mógł, tyle skorzystał w ten weekend w Australii). 

Ani Walker, ani nikomu innemu raczej się nie śniło nawet, że pod znakiem respektowania kontraktów kierowców będzie stała pierwsza połowa marca. Sprawy wojny (krótkiej dość) między Giedo van der Garde a Sauberem o dostęp do fotela, zakończonej ostatecznie polubownie: rozwiązaniem kontraktu i wypłatą odszkodowania (obejmującego kwotę zapłaconą przez sponsorów prawie na rok przed rozpoczęciem sezonu), relacjonować tu w szczegółach nie będę. Kiedy jednak po raz pierwszy usłyszałem, że van der Garde ma w ręce wyrok uznający de facto ważność jego kontraktu na rok 2015, pomyślałem sobie „ciekawe kiedy odezwie się w tej sprawie szef GPDA Alex Wurz”. Wiedziałem, że Sauber ma niezaprzeczalnie równie ważne kontrakty wyścigowe z dwoma innymi kierowcami (których sponsorzy, ekhm, płacą zespołowi znacznie więcej), aczkolwiek w zeszłym sezonie nie próbowałem się nawet zastanawiać, dlaczego mimo gromkich protestów Holendra zespół podpisuje kontrakty z tymi „nowymi” (inna sprawa, że kontrakty są ściśle tajne, więc wszelkie rozważania byłyby czczymi dywagacjami). 

Van der Garde zakończył swoją przygodę z Sauberem publicznym apelem o wprowadzenie standardów chroniących prawa kierowców. Sauber ma przed sobą proces (zapewne o odszkodowanie) z Adrianem Sutilem, który również ma wazny kontrakt na 2015. Felipe Nasr i Marcus Ericsson, którzy w niedzielę zdobyli dla Saubera pierwsze od roku punkty, nie są zdaje się członkami GDPA.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s