Czytam informacje o kolejnych protestach w związku z odwołaniem Krzysztofa Skowrońskiego – a to pikieta, a to bohatersko zrezygnował z występów niejaki Jachowicz (żadna szkoda). Coraz bardziej więc dojrzewa we mnie refleksja o całości sprawy.
Zasadniczo mógłbym uciec w profesjonalny wykręt "bez znajomości szczegółów nie będę się wypowiadał". Przyjmę jednak, że merytoryczne przyczyny odwołania Skowrońskiego zostały w całości opisane w tekście GW (w końcu GW ma reputację spiritus movens tego odwołania, więc jak oni nie napiszą o hakach, to kto inny?). Sprowadzają się więc do tego, że:
– Skowroński pobierał honoraria (pomimo że pensję miał całkiem przyzwoitą), co generalnie zostało dopuszczone przez Zarząd Radia, z zastrzeżeniem akceptacji przez tenże Zarząd,
– Zarząd miał się nie zgadzać na wypłaty honorariów (podobno nawet Czabański dopisywał veto na liście wypłat), ale wypłaty leciały przez ponad rok,
– księgowa odpowiedzialna za którąś tam wypłatę interweniowała u Skowrońskiego, a ten obiecał sprawę załatwić, po czym jedynym skutkiem była nagana dla księgowej.
Wygląda mi więc albo na totalny bajzel w Radiu (ale to zarzut do Zarządu bardziej niż do Skowrońskiego), albo na istnienie pewnego cichego układu wokół honorariów Skowrońskiego (chociaż nie będę nawet próbował się domyślać, kto mógł być stroną i w jakim charakterze).
Skowrońskiemu w tym wszystkim można więc postawić zarzut pazerności i co najmniej nieprzejrzystości w finansach (mocniejsze określenia są właściwe tylko jeżeli faktycznie był bajzel, na którym Skowroński korzystał). Czy to powód do zwolnienia? Ja osobiście wolałbym, żeby osoba na jego stanowisku w taki sposób nie postępowała, i w ramach akcji "czyste rączki" zapewne można by go zastąpić kimś rzetelniejszym. Ale pragmatycznie rzecz ujmując, ponieważ wyniki pracy merytorycznej miał dobre, to wolałbym, żeby przychomikowane honoraria odpracował albo zwrócił w toku pracy. No chyba żeby się upierał, że nie musi.
Cała ta analiza poszukuje rzeczywistych przyczyn odwołania. Pytanie które sobie w jakiejś chwili zadałem, brzmiało: dlaczego akurat Meller zapoczątkował akcję obrony? I doszedłem do wniosku, że albo jest to przenikliwa analiza sytuacji, która pozostaje poza moimi możliwościami rozczytywania rozgrywek na tym szczeblu:) abo też Meller jako dobrze poinformowany wiedział, co się o sprawie mówi "na mieście", zwłaszcza w kręgach politycznych i okolicach Radia. Co wyraźnie wskazywałoby na motywacje układowo-polityczne, dla których rzeczywiście audyt był tylko pretekstem.
Czy zatem można było Skowrońskiego zwolnić? Myślę, że można było, ale czy trzeba było, to wątpliwe. Na szczęście jego następczyni wydaje się dobrą kandydaturą. Obym się nie mylił, bo jeśli tak, to nie pocieszy mnie, że się myliłem w niezłym towarzystwie.