Dialog Matki z Juniorem:
M: A na dworze tak szaro i buro..
J: Szaro, buro i pstrokato..
M: Pstro to ty masz w głowie.
J: Nie, Junior nie ma pstro w głowie!!
M: A co ma?
J: Nic..
Bożeciecha i Eutychiusz
Wczoraj na TVN Meteo zapodali, że osoby o tych właśnie imionach obchodzą 14 marca imieniny. Ci z Meteo podając imiona solenizantów lubują się właśnie w takich imionach nietypowych, których człowiek w życiu nie spotka. Czy to promocja poszerzania listy imion?:) Jakby ktoś był zainteresowany, to dopowiadam, że 14 marca imieniny obchodzili także: Afrodyzja, Afrodyzjusz, Afrodyzy, Fawila i Leona. Jak również Ewa, Jakub, Leon, Łazarz, Matylda, Piotr i Pamela.
A swoją drogą, jak się mówi zdrobniale do dzieci o takich imionach? Cieszko, gdzie jesteś? Chodź tu, Tyśku..
Tylko bez komplementów, proszę
Matka mówi do Juniora:
– No jesteś ty niepowtarzalny..
Na co Junior reaguje stanowczo:
– Nie, wcale nie niepowtarzalny! Jestem porządnym Juniorem!
Pierwotnie doszukiwaliśmy się utajonego konformizmu, ale później tak samo zareagował na "słodki":)
Święty Józefie, ratuj!
Where
Kiedy redaktor Rosiak wychodził rano z gościnnej wizyty w audycji przedpołudniowej, z dziwnym uśmieszkiem zostawił po sobie piosenkę. Zagrało. Potrzebowałem co najmniej piętnastu sekund na otrząśnięcie się z szoku i rozpoznanie znajomej w końcu melodii. To było I will survive, ale bez Glorii Gaynor, za to w aranżacji na band z chórkiem żeńskim. Trochę trudno się prowadzi samochód, kiedy się zastanawia, kiedy z radia wyskoczy Sugar Jane Kowalczyk:
Mniam. Jak ktoś chce posłuchać, The Puppini Sisters zapraszają.
A potem jeszcze Balonik zagrał Ja me deixou z nowej płyty Marizy. Uspokajając się jeszcze po poprzednim utworze, doszedłem do wniosku, że muzyka fado ma w sobie wyraźną nutę słowiańską. Ale może się wtedy jeszcze całkiem nie uspokoiłem:)
Rocznica
No i stało się: upłynął rok od momentu założenia tego bloga:) Przez ten czas napisałem ze 230 notek, czyli piszę w tempie jednej dziennie, nie licząc dni wolnych od pracy:) Na Bloxie w tym czasie przybyło jakieś 35 tysięcy blogów (z czego za jeden jestem sam odpowiedzialny)
Zakładając blog temu pisałem, że może mi się za tydzień, miesiąc lub rok znudzi. Pierwsze dwie opcje już się nie sprawdziły, trzecią też należy przesunąć o jakiś rok zapewne. Na razie bawi mnie notowanie spostrzeżeń, i wciąż jeszcze znajduję na to czas. Ba, chodzi mi nawet po głowie od pewnego rozbicie bloga na blogi bardziej tematyczne, ale mam wątpliwości, czy starczy mi czasu (i inwencji) na pisanie na wszystkich blogach naraz. A blog, na którym się pisze od wielkiego dzwona, ma niewielki sens (przynajmniej taki blog jak ten). Chociaż usystematyzowanie mogłoby trochę pomóc, bo teraz jest bardzo multi (czytaj: od
Sasa do lasa). A poza tym zawsze trochę mniej mi się podoba, kiedy w jeden dzień jest wciśnięta więcej niż jedna notka (czasem się nie da inaczej), a bywa, że myśli i komentarze przychodzą falami (parafrazując Koftę: rzuca mi się na pisanie). Choćby w poprzedniej notce – skompilowałem w niej trzy tematy na drobne notki, bo się obawiałem, że ulecą w niepamięć. Jak wiele przed nimi.
Dziękuję (no przecież wypada za wszystko wszystkim podziękować:) ) wszystkim kilku stałym czytelnikom:). Ze statystyk Bloxa widzę, że większość gości zagląda tu szukając czegoś w Google, słów lub obrazów. Zawsze mnie zastanawia których słów lub obrazów, zwłaszcza gości z Bułgarii czy Szwecji:)
Czy jestem zadowolony z bloga? Skoro piszę to tak:) Czy mam względem niego jakieś większe ambicje? Pewnie, że każdy przypływ zwiększonego zainteresowania jakoś tam łechta próżność:), ale często blog przywodzi mi na myśl słowa Jacka Kaczmarskiego:
Bo widzę, że ta spowiedź – to piosenka –
Dla siebie ją samego wykonuję…
Ten blog, w końcu też jest mój i dla mnie. No to zdrowie bloga w gardło każdego, kto sobie naleje!
(A w ogóle to nie ma jak obchodzić urodziny w piątek trzynastego. Blog nie ma wyboru, ale być może jest na mnie trochę zły za tę datę:))
Cede, czyli podpatrzone w życiu
Czasem wystarczy tylko odrobina uwagi poświęcona otoczeniu, żeby spotkać coś interesującego, zabawnego, nadającego się na anegdotę.
—
Stoję na poczcie w kolejce do okienka. Kątem oka widzę dwóch młodzieńców, którzy przyszli "wpłacić do Allegro". Najwyraźniej do pierwszy ich kontakt praktyczny z dokumentami obrotu pocztowego, Biedzą się nad blankietem wpłaty, pytając o każdą pozycję. Niekłamany uśmiech wywołuje u mnie pytanie:
– Przepraszam, a co się wpisuje w polu "cede"? "Cede nazwa odbiorcy"?
Początki są zawsze trudne:) A swoją drogą, uśmiecham się bardzo łagodnie, sam też dostaję cholery na widok wszellkich druczków i formularzy, nawet po raz setny.
—
Idę sobie przez jakąś bramę. Ucho łapie dziwną konwersację. Jakaś kobieta stoi przy domofonie i czyta komuś przez domofon treść wyroku karnego. Długiego i surowego. Też mi lektura:) Naprawdę nie mogła wejść na górę?
—
Zaszedłem do McDonalda czekając na kogoś (na dworze parszywie). Stoję sobie w cieple i zerkam na wielki telewizor pokazujący jakiś teledysk. U dołu ekranu na pasku płyną wiadomości. Kiedy skupiam uwagę na wiadomościach (teledysk mało ciekawy, zwłaszcza muzycznie), parskam śmiechem. Informacja, że jakaś amerykańska gwiazda showbiznesu zakazała dzieciom jedzenia hamburgerów (w trosce o ich zdrowie, a jakże), w tej restauracji brzmi wyjątkowo ironicznie. Aż się zacząłem przyglądać, czy to nie jakiś wkręt, ale wyglądało na zwyczajne informacje.
Stara powódka
O poranku Junior urządza jakąś awanturę przy ubieraniu się (w takich chwilach Rodzice wzdychają za jego młodszą i spokojniejszą wersją sprzed roku czy dwóch). Ojciec stara się łagodnie dociec przyczyn awantury i uzyskać jakąś bardziej precyzyjną odpowiedź niż "bo tak". Junior coś tam odburkuje (poważnie się zeźlił), a w końcu łaskawie na pytanie "dlaczego" odpowiada:
– Bo miał powód.
I po chwili dodaje:
– Stara powódka.
Ojciec nieco skonsternowany nie wie, czy bardziej delektować się strumieniem dziecięcych skojarzeń, czy skląć się w duchu za używanie przy Juniorze terminów zawodowych (są gorsze słowa, a jakże, niemniej w ustach trzyipółlatka..), ale że dosłownie w takiej wersji raczej żadnemu z Rodziców się nie zdarzyło użyć, z ciekawości pyta:
– A dlaczego stara?
Na co Junior precyzuje sens użytego pojęcia:
– Stara łódź podwodna.
No ma coś takiego w jakiejś nowej książeczce:)
Starzy kontratakują
Przeczytałem dzisiaj, że Wielki Janne Ahonen zamierza po rocznej przerwie powrócić do skakania i celuje w medal w Vancouver. Oczyma duszy mojej wyobraziłem sobie zajawki telewizyjne zapowiadające walkę Starych z Młodymi: Ahonen vs. Schlierenzauer, Małysz vs. Olli, Kasai vs. Morgenstern, Schmitt vs. Jacobsen.. Uśmiechnąłem się w duchu.
A potem przyszedł konkurs w Kuopio. Wygrał 38-letni Takanobu Okabe, Małysz był trzeci (pierwszy raz na podium od dwóch lat, od pamiętnych triumfów w Planicy, kiedy do końca walczył z Jacobsenem), Kasai piąty, a Schmitt szósty. I uśmiech powątpiewania zmienił się w uśmiech przyjemnego oczekiwania.
Czyje są prawa kobiet?
Przed tegorocznymi obchodami 8 Marca znalazłem w gazecie 10 postulatów sformułowanych przez organizatorki Manify. Niektóre wydają się oczywiste, co do niektórych można polemizować co do ich racjonalności czy zasadności, ale jeden w tym kontekście mnie zaskoczył. Mianowicie: zakaz finansowania związków wyznaniowych.
Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś głosi sam postulat, mieści się on w swobodzie dyskusji i opcji światopoglądowych. Mam jednak zasadniczy problem ze znalezieniem związku pomiędzy postulatem a prawami kobiet. W jaki mianowicie sposób finansowanie podmiotu X czy Y (pomijam tu już samą kwestię, jaki jest charakter i zakres tego finansowania) ma wpływać na prawa kobiet, zwłaszcza je pogarszać? Jedyne wytłumaczenie, jakie mogę znaleźć, jest takie, że organizatorki należą do tej opcji światopoglądowej, dla które "czarni" są naturalnym wrogiem. Ale co mają powiedzieć te, które o "czarnych" myślą inaczej? Wygląda to, było nie było, na pewne zawłaszczanie pojęcia "prawa kobiet", żeby nie powiedzieć – ograniczanie tych praw tylko do reprezentantów jedynie słusznej opcji. Ciekawe, czy są kobietami zakonnice, których składki na ubezpieczenie są finansowane w całości przez państwo?
Tym niemniej – uczestniczkom Manify szczęść Boże!:)
