Kiedy redaktor Rosiak wychodził rano z gościnnej wizyty w audycji przedpołudniowej, z dziwnym uśmieszkiem zostawił po sobie piosenkę. Zagrało. Potrzebowałem co najmniej piętnastu sekund na otrząśnięcie się z szoku i rozpoznanie znajomej w końcu melodii. To było I will survive, ale bez Glorii Gaynor, za to w aranżacji na band z chórkiem żeńskim. Trochę trudno się prowadzi samochód, kiedy się zastanawia, kiedy z radia wyskoczy Sugar Jane Kowalczyk:
Mniam. Jak ktoś chce posłuchać, The Puppini Sisters zapraszają.
A potem jeszcze Balonik zagrał Ja me deixou z nowej płyty Marizy. Uspokajając się jeszcze po poprzednim utworze, doszedłem do wniosku, że muzyka fado ma w sobie wyraźną nutę słowiańską. Ale może się wtedy jeszcze całkiem nie uspokoiłem:)
