Pisały ostatnio gazety, że którzyś Szacowni Przedstawiciele wybrani, wstrząśnięci doniesieniami o ofiarach śmiertelnych wypadków wśród narciarzy postanowili zadbać o nich najlepiej jak potrafią. To znaczy przebąknęli o wprowadzeniu obowiązku noszenia kasków przez narciarzy (przy okazji padł też głos o niedobrych ekologach, którzy nie pozwalają wyciąć choćby drzewka, co oczywiście stanowi największe zagrożenie dla narciarzy).
Oczywiście żadnemu z krety.. Szacownych Przedstawicieli nie przyszło do głowy zauważyć, że przeważająca część tych nieszczęśliwych wypadków przydarzyła się poza granicami naszego kraju. A w krajach typowo narciarskich pomysłów o obowiązku noszenia kasków dla jeżdżących rekreacyjnie (nie zawodniczo!) się nie głosi. Ważniejsze jest bowiem rozpropagowanie zasad bezpiecznej jazdy.
Oczywiście żadnemu z krety.. Szacownych Przedstawicieli nie przyszło do głowy zauważyć, że przeważająca część tych nieszczęśliwych wypadków przydarzyła się poza granicami naszego kraju. A w krajach typowo narciarskich pomysłów o obowiązku noszenia kasków dla jeżdżących rekreacyjnie (nie zawodniczo!) się nie głosi. Ważniejsze jest bowiem rozpropagowanie zasad bezpiecznej jazdy.
Dla dinozaura wychowanego w poprzednim wieku (jak ja) temat kasków w ogóle to jakaś makabra. Czytam ostatnio dziecku bajkę o tym, jak to żółw Franklin nabywał nowy kask rowerowy. Że to niby taka edukacja zarazem (podobne podejście znalazłem w jednej z bajek Janoscha, o tym jak to Tygrysek dostał rower, i "sześć razy karku nie skręcił, kiedy spadał z roweru – bo miał kask"). A mnie się przypomina stary poczciwy E.T. Pamiętacie te dzieciaki uciekające na rowerach przed policją, zjeżdżające po stromiznach, wykonujące skoki, o lataniu (to już tylko za sprawą E.T.:)) nie wspominając? Ile z nich miało kaski? … Czyli można było.
Przyznam, że nie wierzę w opowiastkę, że te kaski znacząco zmniejszają liczbę nieszczęśliwych wypadków, za to na pewno znacząco zwiększyły obroty producentów kasków. Podobnie jak obowiązek jazdy na światłach bardziej jest dobrodziejstwem dla producentów żarówek i serwisów samochodowych (im nowszy model samochodu, tym trudniej się dostać do reflektora), niż czynnikiem znacząco poprawiającym bezpieczeństw na drogach.
Cóż, jeżeli Szacowni Przedstawiciele zamierzają być konsekwentni, to w dalszej kolejności powinni kolejno wprowadzić obowiązek noszenia kasków przez windsurfingowców i szerzej żeglarzy, turystów wychodzących w wysokie góry oraz kierowców i pasażerów samochodów. W imię bezpieczeństwa, rzecz jasna.