Wizyta służbowa w Krakowie pomyślana była pod hasłem „jak bardzo autostrada może zanudzić”. Mój pojazd codziennego użytku ma bowiem iloczyn wieku i pojemności w okolicach 9,6 rokolitra, więc eksploatuję go spokojnie, trzymając sobie prędkość podróżną w okolicach 100 km/h, co na autostradzie nie jest prędkością zawrotną (kiedyś jechałem z taką właśnie szybkością z Grodu Kraka i ziewałem straszliwie). Cóż, było bardziej urozmaicenie niż myślałem, głównie za sprawą paru ciężarówek wymuszających zwolnienie lub przyspieszenie, oraz pewnego sympatycznego autobusu PKS, który na zjazdach wyprzedzał mnie swoimi 105 km/h, po czym był wyprzedzany pod górkę, kiedy męczył się osiemdziesiątką. Muszę natomiast zadać kłam twierdzeniom o straszliwych niedogodnościach remontowych – bodaj raz przejeżdżałem na przeciwległy pas (a i to nie jestem pewien czy na płatnym odcinku), i ze cztery razy był zajęty kawałek pasa, przez co ruch odbywał się dwoma lekko zwężonymi tymczasowymi pasami z ograniczeniem do 80. W rezultacie – pamiętając o mojej prędkości podróżnej – przejazd od bramek do bramek miał średnią prędkość 90 km/h z haczykiem (piątkowe przedpołudnie).
W drodze powrotnej postanowiłem zbadać trasę alternatywną, to jest drogą krajową 94 na Olkusz-Dąbrowę Górniczą. Przyznam szczerze, że ma całkiem dobrze zrobioną nawierzchnię tam, gdzie jest jednopasmowa. Nie odnotowałem stad ciężarówek, największym utrudnieniem były światła i miejskie korki w Olkuszu. Średnia prędkość na odcinku do skrzyżowania z DK1 w Sosnowcu – ponad 60 km/h (gdyby ktoś chciał robić dokładne porównanie obu tras, niech pamięta, że na trasie autostradowej trzeba byłoby doliczyć spowalniające odcinki Murckowska-Brzęczkowice oraz Balice – Rondo Ofiar Katynia, a na alternatywnej – dość szybki odcinek od węzła Murckowska do w/w skrzyżowania).
A Kraków, jak to Kraków, po niektórych ostatnich przebudowach dróg niezła zagadka dla obcych nieużywających GPS (jak ja). Kiedy jechałem do, moją uwagę przykuł pewien budynek przy drodze, na tyle frapujący, że aż powiodłem za nim wzrokiem (odrywając go od drogi). Żeby się upewnić, że dobrze widziałem, wracając wypatrywałem go z oddali i specjalnie ku niemu skręciłem, żeby mu się dobrze przyjrzeć i uwiecznić:

Nazwy hotelu już wśród tych pawich piór nawet nie zapamiętałem.
