Uważać na kolarzy

W dzisiejszym, bardzo ciekawym etapie TdF, mieliśmy Sytuację-Jaka-Się-Nie-Powinna-Zdarzać: samochód ekipy telewizyjnej mijając na parędziesiąt kilometrów przed metą uciekającą przez większość etapu grupę, minimalnie odbił w bok potrącając jednego z kolarzy (a ten wylatując na pobocze na dodatek spowodował, że lider klasyfikacji górskiej przekoziołkował wprost na drut kolczasty i skończył etap 16 minut za peletonem, zamiast 4 minuty przed nim, jadąc z poranionymi nogami).

Nie będę się silił na dogłębne analizy, jak bardzo to było niesprawiedliwe, rozważał mechanizmy szkolenia kierówców obsługujących wyścigi ani poszukiwał podobnych zdarzeń w przeszłości. Ot, po prostu wczoraj jechałem z rodziną na wycieczkę górską do Wisły i w Czarnem znienacka zatrzymali nas na skrzyżowaniu policjanci, którzy pilnowali jakiegoś wyścigu kolarskiego. Peleton już był przejechał i tylko go maruderzy gonili, więc po chwili pozwolili nam jechać, srogo przykazując „nie wolno wyprzedzać!” Jechaliśmy więc grzecznie pod Zameczek, trzymając się za kołem goniącego peleton zawodnika, w tempie jedynka-dwójka-jedynka. Z wielką ulgą przywitaliśmy pierwszą możliwość zmiany tego stanu rzeczy – kiedy zaparkowaliśmy pod Zameczkiem.

A pod ten Zameczek to właściwie wcale się nie wybieraliśmy (tylko na parking pod leśniczówką), tylko jakoś nas ten wyścig zasugerował. Nie była to zresztą istotna różnica dla naszej wycieczki:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s