„John Hendrickson z Kalifornii miał sporo kłopotów z udowodnieniem miejscowej policji, że nie jest poszukiwanym przez władze defraudantem, noszącym również nazwisko John Hendrickson. Poza identycznością nazwisk obaj Hendricksonowie mieli żony Virginie, synów Jacków oraz córki o podwójnych imionach Mary Carol.”*
Powyższą informację przytaczam oczywiście w związku z rozpętaną w mediach (przynajmniej niektórych, bo nie wszystkie śledzę, natomiast widzę zaangażowanie pewnej pani redaktor) mającą oznaki histerii akcją, dotyczącą pani emerytki z Sochaczewa. Gdyby ktoś zupełnym przypadkiem nie wiedział o co chodzi (choć mnie się tej sprawy zdaje równie wiele, co mamymadzi, majtek Dody i podobnych), to komornik prowadzący egzekucję otrzymał od wierzyciela wskazanie, że dłużnikiem jest pani XY, zamieszkała przy Y, o numerze PESEL ABC.., i skierował wobec tej pani egzekucję, ściągając jej z konta prawie 30 tysięcy złotych. Po fakcie się okazało, że pani XY nie jest tą samą panią XY, która była winna pieniądze, ale cóż – nie zareagowała na czas, komornik zgodnie z procedurą po kilku dniach przesłał pieniądze wierzycielowi, a ten (będąc właściwie bankrutem) radośnie spłacił nimi swoje długi w ZUS (więc i nie miał z czego oddać). Oczywiście stada internetowych fachowców od wszystkiego odsądzają komornika od czci i wiary (czy jest podstawa do uznania, że komornik popełnił jakiekolwiek uchybienie, to trzeba by przeanalizować szczegółowo akta), a przy okazji wyrażają niezachwiane przekonanie, że polskie prawo jest beznadziejne, skoro taka sytuacja jest możliwa, i jakże to możliwe, żeby w wyroku nie był wskazany PESEL.
Kodeks postępowania cywilnego lada moment będzie mieć pół wieku, jego kluczowe przepisy dotyczące identyfikacji nie uległy zmianie (tyle że kilka lat temu usunięto wymóg podawania zawodu stron, którego i tak od dawna nikt nie przestrzegał), liczba ludności wzrosła o jedną czwartą, więc eksplozją demograficzną trudności z identyfikacją tłumaczyć się nie da – a mimo to jakoś bez Peselu pokolenia dawały radę. Owszem, może wzrosła liczba spraw sądowych (co statystyczne zwiększa możliwość pomyłki, wszak errare humanum est), ale co do zasady problemem nie jest prawo. Kodeks zawiera bowiem mało znany przepis art. 825 pkt 3, zgodnie z którym komornik umorzy egzekucję na wniosek osoby zainteresowanej, jeżeli egzekucja została skierowana przeciwko osobie, która według klauzuli wykonalności nie jest dłużnikiem (i sprzeciwiła się prowadzeniu egzekucji). Na podstawie tego przepisu każdy, kto stanie w sytuacji pani z Sochaczewa, dowiedziawszy się o wszczęciu przeciw niemu egzekucji (choć nie jego wyrok dotyczy), powinien więc niezwłocznie złożyć sprzeciw wobec prowadzenia egzekucji i wniosek o jej umorzenie. Oczywiście, zawsze może się pojawić problem, czy zdąży – ale prawo nie jest w stanie uregulować wszystkich możliwych sytuacji, jakie się mogą zdarzyć. Dodajmy, że w niektórych państwach uznawanych powszechnie za cywilizowane w orzeczeniach nie podaje się żadnego odpowiednika Peselu, bo taki tam zwyczajnie nie istnieje.
Cóż, znowu czwarta władza postanowiła się uznać za najważniejszą.
*Marian Kozłowski, „Lamus ciekawostek”, Warszawa 1976
Niektórzy patrząc na takie zdjęcia mówią „co za blokowisko”. Cóż, niezaprzeczalnie buduje się tam w górę i ciasno obok siebie…

Morze jest tu wciąż najważniejsze, więc i związane z morzem gadżety to naturalna dekoracja..
