Krowie placki

Nie ukrywam, ogrodnik ze mnie taki sobie, raczej występuję jedynie jako ogrodowy czeladnik (nawet typowa podobno dbałość o trawnik u mnie nie jest przesadna, ani co do jego gęstości, ani wysokości, najbardziej może jednorodnością się zajmuję, ale także umiarkowanie). Może to dlatego, że za młodu nigdy działki nie mieliśmy. Pamiętam, że z dużym zdziwieniem słuchałem wtedy (za młodu) relacji zapalonych działkowców, jak to potrafili o poranku w gumiakach z wiadrem i łopatą w pole iść, żeby… krowie placki zbierać, jako niezastąpiony nawóz do upraw działkowych (nie przypominam sobie, żeby dziadek kiedykolwiek takie mecyje w swoim przydomowym ogródku wyprawiał). 

Szedłem dziś przez market rozglądając się za różnymi drobiazgami, w tym patrząc na marketowe przygotowania do kampanii wiosennej. Wśród stad doniczek, z kwiatami lub bez, zwrócił moją uwagę napis na opakowaniu „cow pot”. Zaintrygowało mnie, po co do doniczki krowę wmieszali (może jakiś przebłysk już gdzieś w głowie zaświtał), podszedłem, obejrzałem. Były to specjalne doniczki do sadzonek, wykonane w 100% z (przetworzonego) krowiego łajna, które z jednej strony nawożą, a z drugiej rozkładają się w ziemi bez śladu.

Żona (bardziej ogrodująca) nie wyraziła zachwytu ni zainteresowania. Ja się zastanawiam, czy byłbym w stanie teraz jeść w tej lodziarni (link jest do fejsbuka, bo główna strona nie chce mi działać). 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s