W trosce o najwyższą jakość usług… reformuje się, także w wymiarze sprawiedliwości. W sądach wprowadza się informatyzację, jak również poprawia przepisy proceduralne. Efekty bywają różne – czasem spektakularne, czasem niedostrzegalne, czasem dokładnie odmienne od zamierzonych.
Dziś pochylę się nad dwiema osobnymi zmianami. Pierwsza polega na tym, że na rozprawie apelacyjnej dopuszczono wyraźnie możliwość (pod pewnymi warunkami) odstąpienia przez sąd od przedstawienia stanu sprawy, czyli tzw. referatu. W praktyce wygląda to tak, że przewodniczący informuje obecnych, że skład orzekający (w sprawach cywilnych trzyosobowy) zapoznał się dzień wcześniej ze sprawą (bardzo dobry zwyczaj mądrych sędziów) i czy w związku z tym strony życzą sobie, aby im wygłosić referat (w przypadku aktywnych stron, zwłaszcza posiadających pełnomocników, w zasadzie jest to zbędne, strony zwykle dobrze wiedzą co jest w aktach i zwłaszcza pismach). Ponieważ to najnudniejsza część rozprawy, strony zwykle rezygnują bez żalu…
Druga zmiana dotyczy uzasadniania wyroków. W przypadku spraw „nagrywanych” dopuszczalne jest, aby sąd niezwłocznie po ogłoszeniu wyroku, wygłosił także uzasadnienie tegoż. W takim przypadku nie podaje się ustnych motywów wyroku ani nie sporządza później odrębnego pisemnego uzasadnienia, a jedynie transkrypcję uzasadnienia wygłoszonego wcześniej. Oznacza to, że takie ustne uzasadnienie powinno spełniać wszelkie wymogi stawiane uzasadnieniu, w szczególności wyjaśniać podstawę prawną wyroku ze wskazaniem przepisów prawa i sposobu ich interpretacji, często z odwołaniem do orzecznictwa i literatury. I zdarzało mi się już wysłuchać ustnych uzasadnień, w których sąd – zerkając do trzymanej przed sobą kartki – przywoływał konkretne orzeczenia Sądu Najwyższego, które nie pojawiały się w pismach procesowych.
I właśnie. Wygłoszenie uzasadnienia następuje niezwłocznie po ogłoszeniu wyroku. Jeżeli ogłoszenie nie było odraczane na termin publikacyjny, to znaczy, że uzasadnienie musiało zostać przygotowane… w ciągu tych kilku minut przeznaczonych na sformułowanie i podpisanie wyroku? ..w trakcie rozprawy? …przed rozprawą? Kiedy teraz zestawimy ze sobą informację, że skład omawiał sprawę wcześniej, z gotowym już uzasadnieniem, dochodzimy do niesympatycznego wniosku, że wyrok faktycznie zapadł zanim strony weszły na salę, i wszystko co się na sali dzieje, właściwie nie ma już znaczenia. I prawdę mówiąc, często tak jest, bo sędzia (sędziowie) ma zdanie o sprawie wcześniej – jakkolwiek formalnie wyrok istnieje od chwili jego podpisania.
Proszę zarazem, aby nie doszukiwać się w tym elementu spiskowego. Sąd ma zdanie o sprawie, ale zawsze można użyć jakiegoś argumentu by to zdanie zmienić, choćby w ostatnim słowie.