Pole position!

Dzisiaj Robert Kubica wygrał kwalifikacje przed GP Bahrajnu po raz pierwszy w swojej karierze i po raz pierwszy w historii zespołu BMW-Sauber wraz ze wszelkimi jego wcześniejszymi mutacjami.

I cóż tu można więcej powiedzieć? Gratulacje, Robert! Z tym większym dreszczykiem przywrę jutro do telewizora:)

Aczkolwiek – powiem szczerze – nie popadam jeszcze w hurraoptymizm. Jest dobrze, albo nawet bardzo dobrze, ale to dopiero kolejna jaskółka, a wiosna.. może blisko?

Wszystkim zaś można zadedykować to, co Robert powiedział na konferencji prasowej:

"Wreszcie opłaciło się to, że nigdy nie przestaliśmy ciężko pracować."

Dotyczy nie tylko Formuły1.

PS. Zacząłem korzystać z automatycznego redaktora linków. Ręcznie jest bardziej hardkorowo:), ale też mam wrażenie, że w edytorze Tiny jest błąd ujawniający się przy ręcznym wstawianiu a href=""etc..

Linkujmy!

Przeczytałem dzisiaj zaproszenie do uczestnictwa w akcji na rzecz umieszczania linków m.in. w blogach.

I powiem szczerze: na początku pisania bloga uznałem, że jest on tyle mój prywatny, że zwisa mi, czy łatwo będzie czytającym (ewentualnym:) znaleźć to, do czego się odnoszę. Ale potem jednak zacząłem te linki wstawiać i – jak to się zmienia – nawet postanowiłem poprzeć akcję:)

A zatem:

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Się kręci wokół inicjałów

Trudno w ostatnich dniach powstrzymać się od komentarzy na temat korupcji w polskim futbolu.

Nie zamierzam bawić się ani w atakowanie, ani w obronę umoczonych w korupcję, prawdę mówiąc polska piłka klubowa z każdym rokiem zwisa mi coraz bardziej (może jeszcze tylko jeden drugoligowy obecnie klub mnie interesuje, ale nie na tyle, żebym szczegółowo śledził jego obecne poczynania czy zwłaszcza chodził na mecze). Moją uwagę przyciągnęła jednak wypowiedź Rafała Steca, który na swoim blogu napisał:

A przede wszystkim spytałbym sędziego: w protokole napisał „Dariusz W.” czy zaryzykował i naskrobał pełne nazwisko wybitnego polskiego trenera?"

No i nie wiem, czy redaktor Stec uważa, że w stosunku do osoby objętej postępowaniem karnym istnieje jakiś powszechny i bezwzględny obowiązek utajniania nazwiska? Czy nazwisko rzeczonego trenera należy zredukować do inicjału w jego umowie o pracę i aktach osobowych, na liście lokatorów, w wykazie członków klubu łowieckiego? Przepisy prawa prasowego dotyczą wszak tylko publikacji prasowych..

A w ogóle to chyba jednak wolę pisać o F1. Jest o czym.

PS. Właściwie to temat mógłbym też rozważać w kategorii Prawo. Ale wtedy musiałbym zrobić bardziej szczegółową analizę prawną:)

Drzewce za pół miliona

Co będę ukrywał, lubię oglądać „Milionerów” 🙂

Sam nie wiem, co mnie w tym najbardziej bawi: pomysłowość w wymyślaniu pytań (zarówno tych trudnych, jak i tych z pozoru najłatwiejszych czy też banalnie średnich), możliwość sprawdzenia swojej wiedzy, czy też drwiny z mało rozgarniętych lub ogarniętych zaćmieniem graczy. Ostatnio jednak zdarzyły się dwie inteligentne i przebojowe kobiety, z których jedna – ku mojemu zaskoczeniu – wycofała się na przedostatnim pytaniu nie będąc w stanie przypomnieć sobie co to jest anagram (przy czym moim zdaniem pytanie było błędnie sformułowane, w czym utwierdza mnie Wiki, bo rzekome anagramy były krótsze niż słowo anagramowane). Druga jednak poszła jak burza, w try miga i rewelacyjnym stylu pokonała 11 pytań i w sobotę ma zagrać o milion (jako pierwsza po reaktywacji), mając jeszcze dwa koła ratunkowe! Pęknie bańka?

A pytanie otwierające drogę do miliona brzmiało: jakie słowo ma liczbę pojedynczą? Drzwi, chaszcze czy może drzewce ?

Arytmetyka niechęci

Od jakiegoś czasu Junior nabrał uprzedzenia do samochodów marki BMW. Cóż, może nie wyrośnie na dresiarza, chociaż słuchanie po kilka/naście/dziesiąt razy dziennie frazy "nie lubię BMW" bywa uciążliwe.

Można  się jednak zdziwić, kiedy idąc na spacerze wzdłuż ulicy, pośród rozmaitych mruczeń nt. przejeżdżających pojazdów słyszy się nagle:

– Nie lubię piątego BMW.

Na tyle już liczyć potrafi.. 

Klasyfikacja Ecclestone’a

Bernie Ecclestone wymyślił, aby kolejność w F1 ustalać nie w oparciu o punkty, ale na podstawie zajmowanych miejsc (jak w olimpijskiej klasyfikacji medalowej). Czyli ten, co wygrał dwa wyścigi, jest zawsze lepszy o tego, który wygrał jeden, za to pięć razy był drugi.
Nie sądzę, żeby to przyniosło jakieś efekty dla dramaturgii zawodów (chęci i zaangażowanie kierowców nie muszą iść w parze z możliwościami bolidów), ale postanowiłem prowadzić klasyfikację alternatywną cyklu.
Na razie rzecz wygląda następująco (ograniczam się do pierwszej szóstki):
1. Hamilton – 1 i 5 miejsce (1 w klasyfikacji oficjalnej)
2. Raikkonen – 1 i 8 miejsce (2 w oficjalnej)
3. Heidfeld – 2 i 6 miejsce (3 w oficjalnej)
4. Kubica – 2 miejsce (5 w oficjalnej)
5. Kovalainen – 3 i 5 miejsce (4 w oficjalnej)
6. Rosberg – 3 miejsce (6 w oficjalnej)
Jak widać, jedyna różnica wychodzi na korzyść Roberta:) ale wyobraźmy też sobie, jakie w tej sytuacji znaczenie może mieć każda kara nałożona przez stewardów.
W jakiejś dyskusji zaproponowałem nieoficjalnie, aby zamiast klasyfikacji Ecclestone’a wprowadzić nową punktację za miejsca, dającej znacznie więcej zawodnikom z podium. Myślę, że 25 punktów za zwycięstwo, 15 za drugie miejsce i 10 za trzecie (reszta bez zmian) też niesamowicie motywowałoby do walki o podium:)
Prowizoryczna "klasyfikacja Bartoszcze" wyglądałaby tak:
1. Hamilton 29
2. Raikkonen 26
3. Heidfeld 18
3. Kubica 15
5. Kovalainen 14
6. Rosberg 10
Czyli tak samo:)

Konkretny

Dialog z Juniorem, kiedy przyszedł do stołu, przy którym starsi jedzą obiad.
– Synu, czy ty chciałeś pokazać Mamie Mitsubishi Outlander? [Junior trzyma w dłoni wycięte z gazety zdjęcie samochodu]
– Nie.
– Aha.
Junior odchodzi od stołu i okrążając go dorzuca:
– ..Citroena Berlingo.

Początek sezonu F1

Na razie jest nieźle, ciekawie, a Robert po dwóch wyścigach utrzymuje swoje miejsce w szeregu, przy okazji zaliczając drugie podium i życiowego maksa.
Jak tak przeanalizować na chłodno, to jak zwykle decydują drobiazgi.
Wyścig w Australii został przegrany – moim zdaniem – na pierwszych kilkunastu okrążeniach. Mając wolny tor, tylko LH przed sobą i względnie lekki samochód, Robert nie dał rady odskoczyć jadącymi za nim, i kiedy po pierwszym tankowaniu wylądował za Webberem (chyba), wiedziałem, że to go spowolni i nici z czołówki. Potem była wielka loteria z safety carami, ale zgadzam się z Mikołajem Sokołem, że nie ma co psioczyć na taktykę. Robert i tak musiał tankować w miarę za niedługo, i gdyby to zrobił niedługo po neutralizacji, to byłoby wcale nie lepiej, a może nawet gorzej. A gdyby Nakajima w niego nie przywalił, to Robert miałby czwarte miejsce (chyba żeby go nie obronił, ale to już spekulacje).
Z kolei w Malezji gdyby nie kara dla McLarenów, to nie sądzę, żeby Robert przebił się choćby do podium. Raczej walczyłby o czwarte.
Ale na razie trzeba się cieszyć z tego, co jest.