Obowiązek jazdy na światłach w dzień

Już czas jakiś minął, odkąd mamy obowiązek jeżdżenia na światłach całą dobę. Na razie efekt jest taki, że wzrosła sprzedaż żarówek (przewidywalne), natomiast wbrew przewidywaniom wzrosła (!) liczba wypadków (kurczę, linka nie mogę znaleźć, ale było to i w Wysokich Obrotach, i w jakimś innym Auto-Świecie, czy Auto-Moto), zwłaszcza z udziałem pieszych i motocyklistów. Czy warto było jeść tę żabę? Niektórzy mieli wątpliwości już dawno temu.

A Austria właśnie znosi lub już zniosła obowiązek całodobowej jazdy na światłach. Policzyli zużycie CO2 z tego wynikające i się przerazili.

UPDATE 21.04.2008: Wieczorem nie umiałem jakoś znaleźć odpowiedniego linka, a następnego dnia sam się znalazł.

Tu l’as voulu, Georges Dandin

Wczoraj (w sobotę) w Milionerach grała panienka, która sama określiła, że zajmuje się „pozorowaniem przygotowań do matury”. Spostponowana w ten sposób nauka zrewanżowała się w bardzo odpowiednim momencie – pytanie za 40 tysięcy wymagało dokończenia Molierowskiego „Sam tego chciałeś..”.

Panienka rozpoczęła od 50:50, i odpowiedź „..po co się tam pchałeś” (która została jako druga) cały czas wydawała się jej bardziej prawdopodobna – bo się rymuje, a Grzegorz Dyndała to jakoś nie po francusku. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że i publiczność (67%!), i matka-przyjaciel, również panienkę w błędnej koncepcji utwierdzili.

Trudno o sytuację, która lepiej się sama komentuje:)

A w niedzielę student poległ na czymś równie oczywistym – mając do wyboru Atosa i d’Artagnana, nie wiedział, który z nich był hrabią de la Fere.. (i 9 tysięcy w plecy).

Klasyczne wykształcenie po raz kolejny dowodzi swej niezbędności w sposób jakże ekonomiczny.

Nasza-Klasa, Dickens i spamerzy

Dziś do Żony przyszedł e-mail z Naszej-klasy. Niby drobiazg, ale Żona nalezy do tego ułamka populacji, który na Naszej-klasie się nie zarejestrował. Zacząłem się mu przyglądać, i co wyszperałem?

Podróbka baardzo udana. Nagłówek niezły:
Message-ID: <001d01c8a246$51fb0578$0132a8c0@menda>
From: "NASZA-KLASA"
temat zachęcający:
Subject: [Spam=49,99%] Uzytkownik przesyla ci wiadomosc – nasza-klasa // user: 53846
nie brakuje odpowiedniego obrazka:

Nasza-klasa

a treść miodzio:
"Uwaga!

Użytkownik Amelia przesyła Tobie następującą wiadomość:

Bush, Brown Push Tough Iran Approach Hello!, Ich liebe dich […]
Dalsza część wiadomości dostępna jest tutaj: http://www2.nasza-klasa.pl/profile/NNNNNN"

McCain Pressured On Troop-Benefit
(przy czym numer NNNNNN oczywiście nie pasuje do numeru usera podanego w temacie).

Widać, że spamerzy wyniuchali nowy trik, ale to samo w sobie nie byłoby może jeszcze powodem, aby im poświęcać czas.

To, co mnie naprawdę zafascynowało, to odkrycie w kodzie e-maila dokonane w trakcie analizy źródła wiadomości (MSOE). Otóż po treści widocznej, ukryty był fragment tekstu wydającego się mieć charakter czegoś sensownego. Użycie Google'a pozwoliło na zidentyfikowanie tego tekstu jako "Skeczów Boza" Charlesa Dickensa! (dla ciekawskich – około 16 wierszy zaczynając od " Tibbs's house, without going through the form of previously discharging his bill")

Oczytany spamer się trafił, no no:))

Aha – te wtręty angielskie w cytowanej treści widocznej, pojawiły się dopiero tu w edytorze bloga:)

Daj 1%, daj 1%..

Airborell znowu zaczął pisać:) i zainspirował mnie do napisania tej notki.

Zgadzam się, że szopka reklamowo-marketingowa mająca na celu wpisanie w PIT odpowiedniego numeru KRS robi się żenująca, z tymi wszystkimi duszaszczipatielnymi reklamami, co jedna to szlachetniejsza. Z drugiej jednak strony nie wiem, jak można ten mechanizm zablokować. Prawdą bowiem jest, że wszędzie na świecie pewien procent zebranych środków jest przeznaczany na reklamę i promocję (proszę sprawdzić choćby rozliczenia poimprezowe WOŚP), a problemem pozostaje jedynie zachowanie odpowiednich proporcji.

Ja beneficjentów kwot przekazywanych w moich PIT-ach nie znalazłem w ogłoszeniach prasowych, ani też nie wysyłali do mnie próśb. Na razie.

 

Bahrajn – klasyfikacje alternatywne

Już widać, jak rozwój sytuacji zamieszałby w klasyfikacjach alternatywnych . Natychmiast spadają w nich regularni, lecz nie podskakujący zbyt wysoko Kovalainen i zwłaszcza Heidfeld (przegrywa nawet z Robertem), natomiast bezwzględnie korzysta Massa ze swoim jednym zaledwie wyścigiem punktowanym.

A oto klasyfikacja Top6 wg Ecclestone’a – na początek miejsca zajmowane, potem liczba punktów (i miejsce) w klasyfikacji Bartoszcze, na koniec miejsce (i liczba punktów) w klasyfikacji F1:
1. Raikkonnen 1, 2, 8; B 41 (1); F1 1 (19)
2. Hamilton 1, 5, 13; B 29 (2); F1 3 (14)
3. Massa 1, 13, 19; B 25 (3); F1 6 (10)
4. Kubica 2, 3, 9; B 25 (4); F1 4 (14)
5. Heidfeld 2, 4, 6; B 23 (5); F1 2 (16)
6. Kovalainen 3, 5, 5; B 18 (6); F1 5 (14)

Poza czołową szóstką nie ma się czy emocjonować:) lecz i tak Rosberg zyskuje kosztem Trullego.

A – taka refleksja na zakończenie- klasyfikacja Ecclestone’a i tak jest stosowana przy równości punktów.

Schizofrenia polityczna

Junior od jakiegoś czasu deklaruje głęboką niechęć dla wszystkiego, co prawe. Nie myje więc prawej ręki ani prawej nogi (tylko "te drugie"). Wyglądałoby to na odchylenie lewicowe (w młodości to podobno nic złego:).

Ale jednocześnie Junior strasznie nie lubi czerwonego (przynajmniej werbalnie)..

I co to z niego wyrośnie?

GP Bahrajnu, czyli pierwsze koty za płoty

Tak jak się obawiałem, historyczne pierwsze pole position nie zamieniło się w pierwsze zwycięstwo Roberta w F1. Bywa, należy się cieszyć z trzeciego miejsca.

Ale przy okazji postanowiłem trochę podrążyć, jak często debiutanci na pierwszym polu startowym utrzymywali pozycję do mety. I okazało się, że wcale to nie jest takie hop-siup. Z aktualnie jeżdżących w F1 sztuki takiej dokonali trzej zawodnicy: Lewis Hamilton, Felipe Massa i Jarno Trulli (tak! Monaco 2004). Nie poradzili sobie natomiast za pierwszym razem z obroną pierwszej pozycji tacy mistrzowie jak Kimi Raikkonen czy Fernando Alonso, jak też Nick Heidfeld, Rubens Barrichello, David Coulthard, Giancarlo Fisichella.. Jeżeli się nie pomyliłem, to Michael Schumacher należy do tych, którym się udało.

A klasyfikacje alternatywne za parę dni, jak je opracuję na spokojnie:)

Łuk Artemidy, czyli o wartości klasycznego wykształcenia

No i nie stało się. Tydzień temu pasjonowałem się grą pewnej studentki, której zostało do miliona jedno pytanie. I dziś to pytanie padło:

milionerzy pytanie za milion Artemida

Panienka zagrała tak, jak sam bym to zrobił:) czyli najpierw poprosiła o odpowiedź publiczność (46% dla milionowej odpowiedzi), a potem wzięła pół na pół (został Zorro z Legolasem). I wtedy okazało się, że jej zachowanie to jednak nie kokieteria, tylko brak wiedzy o tym, czym wyróżnia się Artemida

Sądzę, że dla panienki ważniejsze było nie stracić 460 tys. (właściwie zrozumiałe:) niż uwierzyć własnym przebłyskom wiedzy (coś się z mitologii przypominało) i logicznego myślenia (przecież czego jak czego, ale szpad to w starożytności nie było). Szkoda, bo bliżej głównej wygranej to już trudno być.

A wszystkim dla przypomnienia bogini łowów:

Artemida