O karaniu, czyli GP Hiszpanii

Studzenie emocji przed wyścigiem okazało się w pełni uzasadnione, bo ostatecznie Robert skończył, jak zaczynał – na czwartej pozycji (Alonso zgodnie z przewidywaniami odpadł z czołówki, choć miał potem szansę nawet na piąte miejsce, za to LH wyprzedził Roberta na starcie, wykorzystując rzekome problemy BMW z ruszaniem ).

Znacznie bardziej interesujący jest tym razem przypadek Nicka Heidfelda – miał on sporo pecha, ponieważ najpierw przejechał koło zjazdu do boksów tuż przed otrzymaniem sygnału do zjazdu , a na następnym okrążeniu na torze pojawił się safety car i Heidfeld miał do wyboru albo zjechać do boksu i mieć pewną karę, albo zaparkować na poboczu z powodu braku paliwa. Zdarza się, ostatnio trzy wyścigi temu w Australii (Barrichello). To, co mnie ciekawi, to motywacje stewardów – dlaczego Barrichello za identyczne przewinienie otrzymał wtedy karę drive-through, a Heidfeld stop&go? Gdyby Heidfeld również został ukarany drive-through, byłby o 10-12 sekund do przodu, co – patrząc na wyniki – mogłoby mu dać nawet 6 miejsce. Zobaczymy, jakie to będzie miało przełożenie na końcu sezonu..

A klasyfikacje alternatywne jak zwykle za kilka dni:)

Przed wyścigiem na Circuit de Catalunya

Fernando Alonso swoim występem w kwalifikacjach rozbudził nadzieje – byłoby ekstra, gdyby dołączył do walki o podium (tak, wiem, to strzelanie Robertowi w plecy:)), ale zdaje się on sam w to realnie nie wierzy. W końcu wynik w kwalifikacjach może zależeć od parametrów ustawionych typowo pod kwalifikacje. A wyścig, to wyścig.

Robert spisywał się znakomicie, ostatecznie rusza z czwartego miejsca i może realnie myśleć o podium. Jak wysoko? Po Bahrajnie znalazłem myśl, że skoro w Australii był drugi w kwalifikacjach, w Malezji drugi w wyścigu, w Bahrajnie pierwszy w kwalifikacjach, to w Barcelonie.. Chciałaby dusza do raju:) Realnie rzecz biorąc, przy odrobinie szczęścia nie jest to niemożliwe – strategia powinna pozwolić na wyprzedzenie Alonso (jednak), Massa moze wypaść, Raikkonnen może mieć defekt, McLareny wydają się ciut wolniejsze.. Ale nie ma co niepotrzebnie rozbudzać oczekiwań.

Spamerzy rozszyfrowani:)

Ostatnio pisałem o spamerach, którzy wysyłają maile podszywające się pod Naszą-klasę, i że zdziwiło mnie schowanie w treści maila m.in fragmentu z Dickensa. Miałem jakieś ciche przypuszczenia na ten temat, po czym zupełnie przypadkiem znalazłem po paru dniach na stronie Projektu Gutenberg taką informację o sposobie wykorzystywania tekstów z tego projektu:

"Spammers regularly harvest PG books to provide innocent-looking text to poison your spam filter."

Czyli w swobodnym tłumaczeniu – spamerzy regularnie tną książki z PG, żeby uzyskać niewinnie wyglądający tekst, który oszuka filtr antyspamowy.

Nie żebym się czul zdziwiony:)

 

System zmianowy

Co zrobić, kiedy przy ubieraniu do snu Junior oczekuje pracy na zmianę: Matka ubiera lewą nogawkę, Ojciec prawą, Matka prawy rękaw, Ojciec lewy, Ojciec zapina górne guziki, Matka dolne?

Zawsze można parsknąć śmiechem. Działa:)

Globalne ciepło-zimno

Od jakiegoś czasu zastanawiało mnie, ile prawdy jest w haśle o globalnym ociepleniu. Mniej więcej od czasu, kiedy przeczytałem „Państwo strachu” Crichtona – szczerze mówiąc, książkę daleką od jego szczytowych osiągnięć, wyraźnie ideologicznie podbudowaną, lecz przytaczającą setki danych podważających globalne ocieplenie. I przede wszystkim stawiającą jasno jedną kwestię – globalne ocieplenie to nie fakt, tylko teoria naukowa.

Zanim zabrałem sie sam do poszukiwania danych (Crichton swe dziełko pisał na początku wieku), dokładnie na ten temat napisała „Polityka”, w sposób do bólu przekonywający.

Przyznam jednak, że kiedy czytam w „National Geographic” dane (poparte zdjęciami) np. o zanikaniu lodowców, czy zapoznaję się z danymi o przesuwaniu się w górę granicy wiecznego śniegu, czy topnieniu syberyjskiej zmarzliny, to wątpliwości nie chcą zniknąć.

Jaki z tego laik może wyciągnąć wniosek? Tylko taki, że odpowiednie manewrowanie danymi, potrafi udowodnić każdą tezę, włącznie z wzajemnie się wykluczającymi. A ten, który nie ma pełnego dostępu do danych lub nie ma jak ich zweryfikować bądź nie wie jak je interpretować, pozostanie zdany na niełaskę „fachowców” i będzie musiał wybierać na podstawie wiarygodności argumentacji stron. Czyli i tak prawdy nigdy nie pozna.

Na razie globalnego ocieplenia się nie boję. Jakby co, jestem ciepłolubny i będę płacił niższe rachunki za ogrzewanie.

UPDATE: Link do tekstu z Polityki został poprawione – dzięki za zwrócenie uwagi.

 

Trochę mi szkoda tego Rodżera

Chłopak dostał propozycję od nie byle kogo , żeby przyjąć obce obywatelstwo i zostać reprezentantem (na koszulkę Canarinhos nie miał wszak szans). Jego krajanie przyjmują obce obywatelstwa na całym świecie od Portugalii przez Katar aż po Daleki Wschód. I nagle się okazuje, że w jego przypadku to sprawa honoru Polski, aż do demonstracyjny gest ofiary komunizmu.

A na dodatek nie mam przekonania, że Rodżer będzie miał decydujący wpływ na ewentualne sukcesy Polski na Euro 2008. Więc właściwie po co mu to wszystko?

No, ale sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało.. 

Ile jest wart Nikiszowiec?

W niedzielę padło pytanie: Z czego słynie Nikiszowiec ?

Do wyboru:
A/ z basenu olimpijskiego
B/ z gejzerów
C/ z portu lotniczego
D/ z zabytkowych familoków

Pytanie było za 10 tysięcy. Grający domyślił się (tak „na pewno”, to nie wiedział), wiedziało/domyśliło się też 52% publiczności (głosowanie nieoficjalne).

Niby drobiazg, a cieszy – że się ten Nikischacht pojawił. Zawsze to drobina promocji.

Ochrona tajemnicy statystycznej

Prokuratura w Suwałkach prowadzi ostry spór z Głównym Urzędem Statystycznym odnośnie prawa do uzyskania danych o finansach pewnych firm, podejrzewając je o popełnienie przestępstwa. Urząd odmawia, powołując się na tajemnicę statystyczną.

Na gruncie art. 180 k.p.k. sprawa wydawałaby się dość jasna, pozostanie jednak pytanie o relację między k.p.k. a ustawą o statystyce publicznej, a zwłaszcza jej art. 38:

"1. Nie mogą być publikowane ani udostępniane dane jednostkowe uzyskane w badaniach statystycznych statystyki publicznej.
2. Nie mogą być publikowane ani udostępniane uzyskane w badaniach statystycznych statystyki publicznej informacje statystyczne możliwe do powiązania i zidentyfikowania ich z konkretną osobą oraz dane indywidualne, charakteryzujące wyniki ekonomiczne działalności podmiotów gospodarki narodowej prowadzących działalność gospodarczą, w szczególności jeżeli na daną agregację składa się mniej niż trzy podmioty lub udział jednego podmiotu w określonym zestawieniu jest większy niż trzy czwarte całości."

I szczerze mówiąc, jeżeli spojrzymy na cel, któremu przyświeca tajemnica statystyczna (wiarygodność badań gwarantująca sens istnienia instytucji), to uzasadnione wydaje się traktowanie ustawy o statystyce jako lex specialis, mającej wtedy pierwszeństwo przez k.p.k. W końcu prawo bankowe też ma autonomiczną regulację tajemnicy, całkowicie wyprzedzającą k.p.k.

Zanosi się na sprawę dla Sądu Najwyższego, mnie jednak nurtuje pytanie – jakich danych spodziewa się tam znaleźć prokuratura, jakich nie znajdzie w sprawozdaniach finansowych składanych w sądach i urzędach skarbowych? Czy to nie jest jakiś bezmyślny automatyzm – szukajcie danych, gdzie się da?