Katowice, moja deprecha:)

Zajrzałem na blog Orlińskiego i dowiedziałem się, że Katowice zostały wyrożnione zaliczeniem do trzech najbardziej depresyjnych (subiektywnie) miast Świata:) Przeszkadzać mi to nie przeszkadza, de gustibus a karawana etc. Najbardziej dołujące są podobno biurowce przy Francuskiej 70 i Stwosza 31, widziane z autostrady, i w ogóle sam fakt że ta autostrada miastem leci.

Tak się jednak złożyło, że akurat dzisiaj jechałem A4 z Gliwic, i osiągnąwszy górkę za zjazdem Batory,  doszedłem do wniosku, że bardzo mnie bawi widok miasta od tej strony. Najpierw ten różowy most, a potem wieżowce przy AWF-ie z tymi ich czapeczkami. Żałowałem, że sobie fotki nie mam jak zrobić. I jak tu się potem czuć depresyjnie?:)

A poza tym najbardziej depresyjnym miastem świata to chyba jest Tyberiada , zwłaszcza w części położonej najbliżej jeziora:) 

PS. Jak znajdę gdzieś odpowiednią fotkę, to wrzucę:)

Chory od marchewki..

Z cyklu – nowe wersje klasyki literatury dziecięcej:) Dziś "Pan kotek był chory " Jachowicza

"I nic jeść nie będziesz,
Kleiczek i basta:
Broń Boże kiełbaski,
Słoninki i ciasta,
I marchewka!"

Stary Jachowicz by się zdziwił, że marchewce przypisuje się taką szkodliwosć. Wegetarianie zreszta pewnie też:)

Apetyt na zysk

Siedziałem dzisiaj w biurze pewnej instytucji finansowej i czekając na wypisanie polisy, przeglądałem dla zabicia czasu ulotki. Uwagę moją przyciągnęła jedna  o tytule jak w tytule, zachęcająca do nabywania produktu opartego na cenach żywności (surowców), reklamująca się wzrostem o AFAIR 150% w ciągu jakichś 3 lat.

Zacząłem się zastanawiać.

Niektórzy mówią, że w świecie finansowym na słowa uczciwość, wysokie morale czy przyzwoitość reaguje się jak na Vogona przystało (czyli sięga po slownik wyrazów obcych), ale pomimo wieloletnich kontaktów z tym światem od najrozmaitszych stron, pewnych rzeczy wciąż nie akceptuję. Ten produkt jest jedną z nich.

Nie mam apetytu na zysk. 

Zamiana miejsc, czyli GP Turcji

Odbył się wyścig o GP Turcji, Robert po raz kolejny przerwał ciąg w swoich wynikach:) – poprzednio nie spełnił marzenia o 2,2,1,1, teraz na szczęście nie kontynuował ciągu 2,3,4,..

Dla mnie bohaterem (wieloznacznym) tego wyścigu był Kovalainen. Najpierw namieszał na starcie, pozwalając Kubicy i Alonso wskoczyć przed Raikkonnena; Robertowi i Fernando to wiele nie pomogło, ale dla mistrza świata IMHO oznaczało to na następnych okrążeniach stratę, która na koniec zadecydowała o porażce z LH. Sam zaś Kovalainen po przymusowej wizycie w boksie już na początku, potem gonił kierowców z tyłu stawki i mam wrażenie, że gdyby w McLarenie lepiej pokombinowali z tankowaniami i oponami (wiem, wiem, trzeba było znienacka improwizować), to nawet miałby szansę na punktowane miejsce (jechał już ósmy, ale musiał zjechać o miękkie opony na kilka okrążeń przed metą). I właśnie w trakcie tej barwnej walki z tyłu zdarzylo się coś, na co mało kto zwrócił uwagę. Kovalainen na dobrą chwilę utknął za Nelsinho Piquetem z Renault i wyprzedził go dopiero, kiedy ten zjechal do boksu. Co w tym takiego ciekawego? Cóż, w zeszłym sezonie to właśnie Kovalainen odgrywał rolę upierdliwie trudnego do wyprzedzenia kierowcy Renault. Nieźle się wtedy na niego napsioczyłem:)

 

Ynwestor co siem zowie

Nie wytrzymałem po przeczytaniu tego:

„Na rencie od trzech lat. W ubiegłym roku otworzył niewielką kwiaciarnię. Ze względu na wysokie zarobki ZUS potrąca mu 200 zł renty.
– Zniesienie limitu sprawi, że te 200 zł wróci do mojej kieszeni, będą mógł je inwestować. Zyska też państwo, bo zapłacę mu większe podatki – mówi rencista biznesmen.”

Zastanawiam, się czy Pan Redaktor jest tak głupi, czy tylko próbuje z ludzi robić idiotów? Szanowny „rencista biznesmen” jak widać nie jest na tyle chory, żeby nie móc pracować, a pobiera rentę zasadniczo finansowaną przez nas, podatników.  Ale wciska kit (niewykluczone, że jest do tego skłaniany), że pomyślność jego działalności zależy od możliwości inwestowania 200 zł miesięcznie.

Jeżeli to jedyna potrzeba, to osobiście jestem gotów zacząć inwestować w jego biznes te 200zł miesięcznie. Sądząc z opisu, państwo urośnie w siłę, a ja będę miał zwrot co najmniej jak w funduszu emerytalnym.

Nie dajmy się zwariować.

 

GP Hiszpanii – klasyfikacje alternatywne

Na początek tabelka (heh, opanowałem nową funkcję edytora TinyMC:)). W tabelce kolejność wg klasyfikacji Ecclestone’a, potem miejsce i punktacja w klasyfikacji Bartoszcze, na koniec dane z oficjalnej klasyfikacji F1.

Poz.E Nazwisko Miejsca Poz. B Pkt. B Poz.F1 Pkt F1
1 Raikkonnen 1,1,2 1 66 1 29
2 Massa 1,2,- 2 40 4 18
3 Hamilton 1,3,5 3 39 2 20
4 Kubica 2,3,4 4 30 3 19
5 Heidfeld 2,4,6 5 23 5 16
6 Kovalainen 3,5,5 6 18 6 14
7 Rosberg 3,8,14 7 11 9 7
8 Trulli 4,6,8 8 9 7 9
9 Alonso 4,8,10 10 6 10 6
10 Webber 5,7,7 9 8 8 8

Jak na razie klasyfikacja Bartoszcze nadal wykazuje dużą zgodność z klasyfikacją Ecclestone’a:) a w porównaniu do alternatywnych, oficjalna klasyfikacja jest "krzywdząca" dla Massy i Rosberga. Po Bahrajnie różnice w czołówce były nawet wyraźniejsze. Ale mamy w końcu dopiero 4 wyścigi za sobą..

Jak mnie kiedyś podkusi, to przeliczę w tych punktacjach wyniki ubiegłego sezonu. Ale może mi przejdzie:)

Ech, ta matematyka..

W sobotnich Milionerach okazało się, że znajomość matematyki zawsze się przydaje – pierwszy zawodnik (nauczyciel!) odpadł na pytaniu o najmniejszą liczbę doskonałą (możliwości: 5, 6, -6, 28). Tym, co czyni to zdarzenie godnym uwagi:) jest jednak fakt, że zawodnik poszedł w tym przypadku za błędną podpowiedzią publiczności (ponad 70%!) i wybrał odpowiedź (brzmiała ona: 5), którą sam wcześniej odrzucał! Skłania to do refleksji, że powrót do powszechnej matury z matematyki jest jednak celowy.

W późniejszej części programu mieliśmy natomiast dojście w niezłym stylu (ze sporą dawką gry ryzykownej ze strony zawodniczki nie zawsze pewnej odpowiedzi) aż do 250 tysięcy złotych. I okazało się, że typowa dla klasycznego wykształcenia wiedza o wojnach punickich może być nie mniej przydatna od wiedzy o preferencjach kibicowskich Wojciecha Olejniczaka🙂