Zajrzałem na blog Orlińskiego i dowiedziałem się, że Katowice zostały wyrożnione zaliczeniem do trzech najbardziej depresyjnych (subiektywnie) miast Świata:) Przeszkadzać mi to nie przeszkadza, de gustibus a karawana etc. Najbardziej dołujące są podobno biurowce przy Francuskiej 70 i Stwosza 31, widziane z autostrady, i w ogóle sam fakt że ta autostrada miastem leci.
Tak się jednak złożyło, że akurat dzisiaj jechałem A4 z Gliwic, i osiągnąwszy górkę za zjazdem Batory, doszedłem do wniosku, że bardzo mnie bawi widok miasta od tej strony. Najpierw ten różowy most, a potem wieżowce przy AWF-ie z tymi ich czapeczkami. Żałowałem, że sobie fotki nie mam jak zrobić. I jak tu się potem czuć depresyjnie?:)
A poza tym najbardziej depresyjnym miastem świata to chyba jest Tyberiada , zwłaszcza w części położonej najbliżej jeziora:)
PS. Jak znajdę gdzieś odpowiednią fotkę, to wrzucę:)