Historia jak zwykle się powtórzyła i z Niemcami przegraliśmy. W końcu już przed meczem wiadomo było, że będziemy potrzebować sporo szczęścia – a dzisiaj cały narodowy zapas wyczerpał Robert Kubica. I można będzie pół roku/wieku dywagowac, czy Klose był na spalonym przy pierwszym golu, oraz czy Smolarek był na spalonym, kiedy trafiał do siatki – nie zmieni to faktu, że przegraliśmy.
Teraz trzeba patrzeć na to, co dalej. I spośród scenariuszy dalszego rozwoju sytuacji w grupie (zakładamy, że Austria przegra wszystko, lub co najwyżej urwie punkt pewnym awansu Niemcom) największe szanse daje nam wariant, w którym my wysoko wygrywamy z Austrią, a Niemcy wysoko wygrywają z Chorwacją (pojęcie "wysoko" jest względne, grunt, żebyśmy mieli korzystniejszą różnicę bramek). Wtedy do awansu może wystarczyć remis z Chorwacją (jakoś nie chcę liczyć na zwycięstwo w ostatnim meczu).
Więc kibicujmy Niemcom w czwartek. Żebyśmy mogli na nich wziąć rewanż w Bazylei. W półfinale.