KIedy Junior zaczął często chodzić na dwór w sandałach, przekonał się szybko, że do takiego buta może wpaść kamyczek i nieprzyjemnie uwierać. I że taki kamyczek trzeba z buta wyjąć. Podczas wakacyjnych spacerów kamyczki w sandałach zaczęły się mnożyć. Coraz częściej wirtualne. Aż w końcu nadeszło coś, co wstrząsnęło Rodzicami. O ile bowiem kamyczek w bucie podczas spaceru to tylko proste zmyślenie, o tyle znalezienie przez Juniora w zapinanym papuciu rzekomego bobu (ach, czemuż Matka zapragnęła przekąsić) wymaga już kreatywnego użycia wyobraźni.
Wchodzimy w etap dziecięcych wymysłów. Hospody pomyłuj.