Kup pan atrakcyjnie..

I znowu przeglądałem ogłoszenia:) Wśród nich oferty, które same polecają się do zacytowania, sami zobaczcie.

Do pilnego sprzedania jest rezydencja dla głowy Państwa (Wielkopolska). Już co najmniej drugi tydzień jest do pilnego sprzedania, widać mały popyt – wyraźnie mamy za mało głów Państwa.

Można też kupić rezydencję (zamek) o urzekającej architekturze i starannym wystroju, z dużym terenem i dużym jeziorem. Tylko (to cytat) 5 mln USD do negocjacji, poważne zapytania i oferty. Oczywiście chciałem poważnie zapytać, gdzie to można w Internecie pooglądać:), zresztą każdy po takim tekście ma ochotę zadać poważne pytanie.

Dla osób mniej snobistycznych, za to o zacięciu bardziej biznesowym, jest do kupienia zespół kurników (chyba 24, jeśli się w liczeniu nie pomyliłem). Tylko ten adres – Czarne Błoto, gmina Zławieś Wielka.. Nie dziwota, że sprzedaje komornik.

No to – na zakupy!

Wiedza nieużywana rdzewieje..

..o czym się dowiadujemy, kiedy by się przydała:) Ostatnio na wieczornym spacerze naszło mnie na rzucenie sobie kulką śnieżną w billboard (dobry śnieg był, oj dobry do lepienia kulek). I jakoś utrafić nie mogę, niedoloty wychodzą. Mówię sobie: ja taki słaby, czy odległości nie doceniam? No i jak podniosłem odpowiednio, żeby przezwyciężyć wpływ grawitacji:), to zacząłem trafiać. Sprawdziłem potem, dwadzieścia metrów było. Naszło mnie na policzenie w myślach, o ile może opaść taka kulka w czasie lotu:) i tu problem. Bo co z tego że się do mat-fizu chodziło, skoro wzór na drogę w ruchu jednostajnie przyspieszonym się gdzieś schował w zakamarkach pamięci? Coś tam się przypominało, ale uznałem, że dla pewności trzeba by go wyprowadzić (wiem, mogłem wyguglać). I tu kolejna zaćma – jak się to cholerstwo wyprowadzało? Nie wpadłem (!) na wykorzystanie średniej prędkości i zacząłem kombinować przez podzielenie drogi na nieskończenie małe odcinki, przebywane ze stałą prędkością. Jakoś wyszło, ale zardzewiał człowiek (kolegów z matkwadratu uprzejmie proszę o litościwą wyrozumiałość).

Ale była zabawa…

Jak wiadomo, Nowy Rok należy przywitać godnie. Więc zdrowie wasze w gardła nasze, i sztuczne ognie z marketu bum-bum-bum! A że zbyt zimno nie było, to się aż chciało witać na dworze. I kto by się przy tym przejmował, że gdzieś jakaś puszka czy butelka spadła i została, czy że po sztucznych ogniach odpadki się walają. W mieście, wiadomo, służby komunalne wezmą i odwalą robotę za innych. A na przedmieściu, to przecież somsiad nie będzie płakał, że mu coś leży przed domem na ulicy, trawniku czy łące (ten od łąki to tym mniej obchodzi, że nawet go nie znam).

A potem i tak dziesięć centymetrów śniegu zasypało cały bajzel. Jak stopnieje, to nikt nawet nie będzie pamiętał, gdzie się bawił.

Nie wyniosłem na dwór ani jednego śmiecia, nie odpaliłem ani jednej petardy. Ale po innych sprzątał też nie będę, raczej. U mnie na szczęście zostało czysto przed domem.

Siatkarska akcja za dwa punkty, czyli powtórek czar

W okresie świąteczno-noworocznym mniej się w sporcie dzieje, przez co telewizje sportowe w dużej mierze jadą na powtórkach. Polsat Sport do znudzenia przypomina między innymi finał mistrzostw Europy w siatkówce mężczyzn. Spojrzałem parę razy i ja, bo zdarzały się takie chwile, kiedy człowiek coś mechanicznie robił i oglądanie byle czego dobrze się z tym komponowało. Przeżyjmy więc jeszcze raz tę ostatnią akcję.

25:24, drugi meczbol w czwartym secie. Po flocie Plińskiego Francuzi atakują. Wyblok, obrona Zagumnego, Możdżonek wystawia do skrzydła, Gruszka wychodzi w górę, przebija się na drugą stronę, piłka trafia w Antigę i uderza w parkiet. W tym momencie każdy, kto w Polsce oglądał, albo skoczył z radości w górę, albo rozpłomieniony patrzył, jak Złocisze skaczą na siebie z radości. I dlatego nikt (chyba) nie zauważył, jak bardzo docenił tę akcję punktowy w telewizji tureckiej, wrzucając na ekran 27:24. Chyba mu się udzieliło:)

Ogłoszenie o rozwodzie

Czytanie ogłoszeń zazwyczaj bywa nudne, lecz nieraz zdarzy się coś, co ubawi. Oto co wczoraj znalazłem w GW:

Kinga Rottau
wniosła przed
Sądem Okręgowym
w Lublinie pozew
o rozwód przeciwko
Reyad Mohamed
Abdalla Mohamed
.

(Specjalnie odtworzyłem dokładnie układ ogłoszenia). Wiem, że to z jednej strony kwestia łamania tekstu, a z drugiej (zapewne) mało udolnej transkrypcji arabskiego nazwiska, ale czy naprawdę nie macie wrażenia, że pani złożyła pozew o rozwód z dwoma Mohamedami jednocześnie?:) A przecież w krajach arabskich to raczej facet ma dwie żony, a nie kobieta dwóch mężów..

A tak na marginesie, to ogłoszenie takie nie ma szczególnej doniosłości prawnej. Ot, typowe ogloszenie „nie chcę mieć z nim nic wspólnego i nie odpowiadam za niego (a zwłaszcza za długi jego)”.

Komu szkodzi "globalne ocieplenie"?

Napisanie notki na ten temat chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu, a rolę „cyngla” (angielski „trigger” jest dużo bardziej adekwatny, niż jego polski odpowiednik) odegrał ten tekst, w którym znajdujemy następujący cytat:
zmiany klimatyczne są niebezpieczne dla naszej planety, naszej gospodarki, naszych dzieci i wnuków

No i właśnie. Czy na pewno? Nie zamierzam tu rozwodzić się nad tym, czy te zmiany faktycznie zachodzą i czy zachodzić będą (przyjmuję zdanie większości naukowców, nie wchodząc w detale). Interesuje mnie tylko określenie, na co w jaki sposób wpłyną, ewentualnie czemu mogą służyć takie czy inne proponowane rozwiązania. Powyższe zdanie nawet nie jest do końca reprezentatywne dla typowej dla problemu retoryki, ponieważ najczęściej – w moim odczuciu – używany jest argument „ekologiczny”, czyli „niszczymy naszą Ziemię”.

Otóż jest to – cytując śp. ks. Tischnera – g..o prowda. Ziemia liczy sobie parę miliardów lat (kreacjonistów uprzejmie prosimy na swoje blogi), życie na niej  pewnie z połowę tego, przeszło przez najrozmaitsze formy i przypadki, przeżyło rozmaite ciężkie ciosy, powodujące zagładę niemal całkowitą na poziomie zarówno globalnym, jak i lokalnym (vide Krakatau). A mimo to, zawsze sobie jakoś to życie radzi. Ziemia i życie na Niej liczą sobie bowiem czas w zupełnie innej skali, dla której jesteśmy ledwie epizodem. Czym więc będą dla Ziemi przejściowe (a nawet trwałe!) zmiany klimatyczne? Kolejnym epizodem lub epizodzikiem. Bywało na Ziemi i dużo cieplej, i dużo zimniej, i generalnie dużo nieprzyjaźniej (nawet mimo naszych starań).

Tak, jest jeden drobny szczegół: we wcześniejszych epizodach brakowało Czlowieka. Zmiany klimatyczne mogą zaś spowodować, że Człowiekowi będzie się na Ziemi żyło trudniej (bo nawet najczarniejsze wersje nie przewidują, by wskutek zmian klimatycznych ludzkość miała wyginąć).

Komu więc zagraża „globalne ocieplenie”? Nie, nie naszej planecie, Ona go nawet nie zauważy. Życiu też nie, ono najwyżej nieco zmieni swoje oblicze. Gejzerem hipokryzji jest przypisywanie zmianom klimatycznym całego zła w zakresie zmniejszania się bioróżnorodności Ziemi – działalność Człowieka od setek lat tak drastycznie Ziemi szkodzi, że naprawdę trudno bardziej (mój ulubiony cytat: „I ziemia [..] jeśli porównać z tym co dawniej to co dziś, jakby same kości z ciała, które choroba zjadła […] został tylko chudy szkielet Ziemi„; to nie jest cytat z raportu Greenepeace, to jest cytat z Platona – za A.Trepka, Król tasmańskich stepów, 1980). Jedynym zagrożonym jesteśmy my (a właściwie jakość naszego życia), ale tego nie dałoby się tak ładnie „sprzedać”.

Zastanawia przy tym histeria, jaka zaczyna temu towarzyszyć. Po fiasku szczytu w Kopenhadze pisano, że „że za 11 lat emisje gazów muszą być zmniejszone o 30-40 proc. w stosunku do 1990 r. – bo inaczej Ziemi grożą katastrofy na biblijną skalę„. Że co? Wszystkie prognozy naukowców polegają na tym, że „w określonych założeniach, przyjmując za prawidłowe modelowanie zdarzeń, prawdopodobieństwo wystąpienia określonych zdarzeń jest o x% wyższe niż w innym przypadku”. A tu nagle taki deadline (podczas gdy równie dobrze cokolwiek może się zdarzyć jutro, jak i za 100 lat).  Nieobce jest też uczucie manipulacji – parę dni temu GW opublikowała tekst „ABCO2 globalnego ocieplenia„. Na sąsiedniej stronie znajdował się wywiad z pewnym biologiem, który mówiąc o zmianach klimatycznych, wskazywał, że jest to tylko jeden z czynników oddziałujących na przyrodę. No i z jakiegoś dziwnego powodu, kurat ten wywiad nie znalazł się na portalu Gazeta.pl, ani w dziale Biologia, ani w dziale Zmiany klimatu:P (dla zainteresowanych – tutaj znalazłem kopię, pod tekstem Ulanowskiego).

Ba, nawet jak się tak dobrze zastanowić, to nawet i samemu Człowiekowi zmiany klimatyczne niestraszne. Świat taki jaki jest, zdaje się nam taki znajomy, a przecież zmienia się on w zastraszającym tempie. Nasi pradziadkowie patrzyliby na niego zupełnie inaczej, a przecież i 200-300 lat temu, przed eksplozją rewolucji przemysłowej, Człowiek żył w najlepsze tak, jak mu natura zagrała. A dzisiaj okazało się, że kiedy już prawie-prawie ujarzmiliśmy świat, to nagle jego zmienność zaczyna nam przeszkadzać, i za naście-dziesiąt-set lat życie takie, jak dzisiaj może nie być możliwe. Co nawiasem mówiąc zresztą jest zupełnie niezależne od zmian klimatycznych.

Na zakończenie refleksja, która też mnie nachodzi ostatnimi czasy – a co jeżeli globalne ocieplenie jest odpowiedzią Matki Ziemi na nasze istnienie i zachowanie? Strugaccy wymyślili kiedyś Homeostatyczny Wszechświat, który starał się utrudnić zniechęcać naukowcom do odkrywania pewnych tajemnic rzeczywistości. A jeśli Ziemia chce nas do czegoś zniechęcić..?

Ponieważ nie wiem, czy jeszcze będzie mi się chciało coś w tym roku napisać – na wszelkim wypadek już teraz życzę wszystkim: Wesołego, lecz Spokojnego Roku 2010!

Ulica Szóstego Muzeum

Junior pracowicie uczy się nazw ulic, z którymi miewa styczność. W swojej okolicy recytuje już chyba wszystkie, a i jak się wybierze do centrum miasta, to i wtedy stara się zapamiętać nazwy (nie dla samego rzucania nazwami, lecz wiążąc je z właściwymi miejscami). Później natomiast zaczyna się radosne przetwarzanie tych nazw na własny użytek. Po ostatniej wycieczce do miasta, na spotkanie ze świątecznym tramwajem, opanował parę nazw w ścisłym centrum (czym się chwalił zaraz po powrocie do domu). W wieczornej kąpieli, kiedy bawił się samochodzikiem, Ojciec nagle usłyszał, że auto jedzie ulicą Marszawską (łatwe do rozpoznania), potem ulicą Kitnicką (to już zupełnie własna kreacja), a wreszcie ulicą Szóstego Muzeum. To ostatnie było dla Ojca prawdziwym zaskoczeniem (Matka po namyśle znalazła w tym nawiązanie do ulicy Trzeciego Maja) i – nie przeczę – źródłem małego podziwu. Na koniec kąpieli Junior dodał jeszcze ulicę Dziewiętnastego Sznurka, ale tu prostą inspiracją były nazwy pochodzące od historycznych nazw ulic, które Rodzice sobie nieopatrznie wtedy na głos przypomnieli (Piętnastego Grudnia;) – kto pamięta, skąd taka nazwa?), a Junior zdradzał już wtedy objawy szybko rosnącego zmęczenia..

Prezent świąteczny dla Wookie

Buszując między półkami w jednym ze sklepów (szukając właściwie ostatneigo drobiazgu), wypatrzyłem coś. Coś, co skłoniło mnie do natychmiastowego sięgnięcia po telefon i zadzwonienia do przyjaciela. Na półce stała nowa wersja starej gry, znanej każdemu, kto ma dzisiaj 30+ lat. Połączona z inną kultową serią. Stara, poczciwa gra w okręty (jeden czteromasztowiec, dwa trójmasztowce, trzy dwumasztowce, cztery jednomasztowce, pole 10×10), na planszach w kształcie hełmu szturmowca, pod dumną nazwą Star Cruiser Attack. Wookie mógłby w to zagrać zamiast w gwiezdne szachy:)

star cruiser attack game

Wesołych Świąt wszystkim starwarsowym fanbojom oraz całej reszcie – po raz trzeci.

Świąteczne światełka

Wyglądam sobie przez okno i patrzę, jak sąsiad dziś wieczorem pracowicie udekorował dom kolorowymi, migającymi światełkami. Nie żeby wcześniej miał ciemno i głucho – po prostu dołożył ze dwa kolejne sznury lampek. I tak z roku na rok, prawie każdy w ogródku, na balkonie czy fasadzie coś dokłada, żeby było bardziej kolorowo, bardziej migająco, bardziej rzucająco się w oczy (można by złośliwie napisać, że ma być bardziej, niż u somsiada). Tego akurat raczej i tak nie przebiją:) Z roku na rok też coraz wcześniej ludzie zaczynają – taki „zwyczajowy” termin to podobno dwie niedziele przed Bożym Narodzeniem, ale pierwsze światełka tego roku widziałem co najmniej tydzień wcześniej.

Nachodzi mnie przy tym nieodmienna myśl, że na takie właśnie zastosowania, energia elektryczna powinna być znacznie droższa (zeszłej zimy omal-omal popełniłem o tym notkę). Może tej zimy uda mi się ten aspekt ekonomiczno-ekologiczny lepiej rozwinąc, choć wigilia Wigilii to nienajlepszy na to czas.

Ale przyznam szczerze, per saldo po zmroku wygląda to wszystko całkiem przyjaźnie. Pójdę któregoś wieczora na spacer z dzieckiem, niech popatrzy (teraz wieczory będą ciut cieplejsze, niż tydzień temu). Spojrzymy też na nasze światełka:) (trzy sznury, dwa migające na smreku, jeden kolorowy na balkonie – nowy..)

Wesołych Świąt, po raz drugi.

Wesołych Świąt życzy prawnik

W sieci znaleźć można najdziwniejsze rzeczy. Ktoś znalazł, przysłał, a ja też się podzielę:)

Życzenia Prawnicze
złożone Tobie (zwanej lub zwanemu poniżej: „Przyjmującym Życzenia„) przeze mnie (zwanego poniżej: „Życzącym„).
Przyjmij proszę, z wyłączeniem wyraźnej lub domniemanej mocy wiążącej, najlepsze życzenia przyjaznych środowisku, świadomych społecznie, bezstresowych, nieuzależniających i neutralnych płciowo świąt przesilenia zimowego, celebrowanych w ramach tradycji wyznania religijnego albo praktyk świeckich wedle wyboru Przyjmującego Życzenia, w szczególności zgodnie z tradycją Bożego Narodzenia, Chanuki lub Kwanzy, z zachowaniem należnego szacunku dla religijnych lub świeckich przekonań lub tradycji osób trzecich, albo ich wyboru niepraktykowania żadnych religijnych ani świeckich tradycji, jak również finansowo korzystnego, osobiście pomyślnego oraz medycznie nieskomplikowanego przebiegu ogólnie przyjmowanego roku kalendarzowego 2010, z zachowaniem należnego szacunku dla kalendarzy przyjmowanych przez mniejszości narodowe, etniczne lub wyznaniowe, bez względu na rasę, wyznanie, poglądy polityczne lub filozoficzne, kolor skóry, wiek, stopień spawności fizycznej, wybór platformy komputerowej, lub preferencje seksualne Przyjmującego Życzenia.
Przyjęcie niniejszych życzeń oznacza jednoczesne przyjęcie następujących warunków i zastrzeżeń.
Niniejsze życzenia podlegają dalszemu sprecyzowaniu, wycofaniu lub odwołaniu przez Życzącego bez zachowania jakichkolwiek terminów wypowiedzenia oraz bez potrzeby uzasadnienia. Niniejsze życzenia mogą być nieodpłatnie przenoszone przez Przyjmującego Życzenia w niezmienionej treści na rzecz osób trzecich. Niniejsze życzenia nie implikują żadnej obietnicy ze strony Życzącego do rzeczywistego wprowadzenia w życie któregokolwiek z wyżej wymienionych życzeń, a w szczególności nie stanowią oferty w rozumieniu odpowiednich przepisów prawa. Jakiekolwiek fragmenty niniejszych życzeń sprzeczne z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa należy uznać za niezłożone, bez wpływu na pozostałe fragmenty życzeń. Niniejsze życzenia nie mają wartości finansowej.
Życzący gwarantuje działanie niniejszych życzeń zgodne z powszechnie przyjętym działaniem życzeń w zakresie dobrych wiadomości przez okres jednego roku albo do chwili wydania kolejnych życzeń świątecznych, którekolwiek z tych zdarzeń nastąpi wcześniej. Gwarancja jest ograniczona do wymiany niniejszych życzeń lub wydania nowych życzeń, bez potrzeby uzasadnienia przez Życzącego.

Stare, ale zawsze dobre:) Wesołych Świąt po raz pierwszy!