Śledząc cząstkowe wyniki wyborów, byłem powaznie zaskoczony ilością głosów nieważnych, znacząco wyższą niż w większości dotychczasowych głosowań, oscylującą około 10 procent. Póki wyniki były cząstkowe, podejrzewałem jakiś błąd w oprogramowaniu (były zresztą ku temu podstawy), jednak wyniki ostateczne niczeo w tym nie zmieniły (ba, wyszło nawet, że średnia dla całego kraju to około 12 procent).
Jedną z pierwszych myśli było, że mamy do czynienia z masowym protestem wyborczym, nad którym wielu ludzi poważnie się zastanawiało przy poprzednich wyborach (ja tym razem rozważałem tę opcję co najwyżej w wyborach na prezydenta miasta). Z ciekawości przejrzałem więc wyniki innych głosowań w moim okręgu (bo niestety nie mam dostępu do szczegółówych wyników w rozbiciu na obwody, przynajmniej na razie). I prawdę mówiąc, ta jakże kusząca teza wydaje się nie sprawdzać. Gdybyśmy bowiem – moim zdaniem – mieli do czynienia z protestem, to spodziewałbym się, że największą skalę osiągnąłby on w największych ośrodkach. Tymczasem analiza wyników głosowania na szczeblu powiatowym pokazuje inną prawidłowość: im większy ośrodek, tym mniejszy procent głosów nieważnych; w moim okręgu katowickim (niecałe 8% głosów nieważnych do sejmiku), w wyborach powiatowych (miejskich) mamy w powiecie bieruńsko-leszczyńskim prawie 7% głosów nieważnych, w pszczyńskim nieco ponad 6%, w mieście Tychy 4,5%, w mieście Mysłowice nieco ponad 3,5%, w Katowicach niecałe 2,5%. Dla porównania w okręgu bielskim (do sejmiku ponad 12% nieważnych): Bielsko-Biała 3,5%, powiat bielski powyżej 5,5%, powiat żywiecki ponad 8%, powiat cieszyński ponad 7%. Zazwyczaj w mieście w danym powiecie liczba głosów nieważnych jest niższa, niż w sąsiednich wsiach.
Jeżeli miałbym się więc pokusić o jakiekolwiek tłumaczenie: ludzie się po prostu pogubili przy płachcie do sejmiku (bo nie widzę powodu, dla którego wieś miałaby protestować w większym stopniu niż miasto, prędzej by ludzie po prostu nie przyszli). We własnej komisji sam byłem proszony przez kogoś o wyjaśnienie, jak się właściwie na tej płachcie głosuje. Szkoda.