Natrafiłem na nich wiele lat temu, trochę przypadkiem, bo najpierw weszliśmy na stronę typu „światowy Pajacyk„, czyli bliźniaczy The Hunger Site. Uznałem, że dwa grzyby w barszcz to za dużo (w Pajacyka klikałem wtedy regularnie), i zacząłem regularnie odwiedzać stronę lasów deszczowych, nawet chyba kiedyś miałem ją ustawioną jako startową. Zasada ta sama jak w przypadku Pajacyka – za każde kliknięcie (nie więcej niż raz dziennie z jednego komputera, a może IP) sponsorzy płacą parę groszy, a metodą ziarnko do ziarnka zbiera się niemała suma, przeznaczana na zapewnienie ochrony kolejnego kawałka tropikalnych lasów deszczowych (dokładne dane się zmieniają, z szybkich przeliczeń wynika, że jedno kliknięcie w ostatnich dniach dawało środki na ochronę 1 metra kwadratowego lasu).
Dzisiaj jakoś tak przyjrzałem się uważnie wynikom i zacząłem sobie przeliczać. W ciągu już 10 lat istnienia serwisu (od maja 2000, aczkolwiek chyba z przerwą), udało się zapewnić ochronę lasów o powierzchni 269 kilometrów kwadratowych, czyli mniej więcej porównywalnej z łączną powierzchnią miast Katowice, Chorzów i Ruda Śląska. Rezerwat dżungli tej wielkości to chyba już coś.
Ale nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej, więc zapraszam do klikania. Z boku dorzuciłem bezpośredniego linka z wypasioną ikonką (ile mnie to cichych przekleństw kosztowało, lepiej żebyście nie wiedzieli).



