W zasadzie staram się tu unikać polityki, ale dziś wieczór zaintrygował mnie znajomy na fejsie dziwnie brzmiącym pytaniem o ZUS. Zaintrygował na tyle, że aż poszedłem sprawdzać o co chodzi, a kiedy znalazłem, rozdziawiłem szeroko paszczę ze zdumienia połączonego z rozbawieniem.
Przeczytałem oto bowiem, że Tajną Wyborczą Bronią Platformy ma być… zniesienie składek na NFZ i ZUS. Wynikiem takiego manewru (oprócz splendoru pogromców Znienawidzonych Instytucji) ma być rzekomo „znaczący wzrost wynagrodzeń Polaków którzy dziś te składki odprowadzają„. I ja tak sobie patrzę na to i patrzę i oczom nie wierzę, gdyż się to – scusi – dupy nie kupy nie trzyma (nawet dupy w wielkopomnym cytacie z ministra Sienkiewicza), i poważnie się zastanawiam, czy to pani dziennikarz przekręciła panią premier, czy to pani premier przekręciła autorów planu, czy wszyscy mają generalnie znikome pojęcie o czym mówią.
Zacznijmy więc od NFZ-u, bo to jest śmieszne w sposób oczywisty (jeśli chodzi o wzrost wynagrodzenia obywatela). Otóż składki na NFZ („składki ZUS 52”) są prawie w całości odliczane od podatku dochodowego. Prosta i logiczna jest zatem konkluzja, że likwidacja składek NFZ dla podatnika będzie mniej więcej obojętna, gdyż to co płacił na ubezpieczenie zdrowotne, zapłaci teraz w formie zaliczki na podatek dochodowy. Różnica wyniesie zatem dla podatnika 1,25% wynagrodzenia, bo taka jest wysokość składki niepodlegającej odliczeniu od podatku.
Jeśli chodzi zaś o ZUS – tutaj być może młodzież się nie orientuje, a starzy zapomnieli, ale kiedy zostały wprowadzone obecnie obowiązujące zasady, to pierwszym krokiem było tzw. ubruttowienie wynagrodzeń, czyli formalne powiększenie ich o kwotę odpowiadającą wysokości składek ZUS (bez NFZ, żeby była jasność). Skoro składki mają zniknąć, to logicznym krokiem byłoby odpowiednie obniżenie („unettowienie”?) wynagrodzeń do poziomu jaki otrzymujemy po potrąceniu składek z wynagrodzenia. Gdzież więc ta podwyżka? A na dodatek jeszcze jeden kwiatek (rym niezamierzony) – Pani Premier zapowiedziała, że te składki będą pokrywane przez państwo. Proszę zgadywać, skąd państwo weźmie na to pieniądze, i dlaczego będą to pieniądze z dodatkowego opodatkowania wynagrodzeń, które przecież w jakiś magiczny sposób mają wzrosnąć…
Cóż, teraz będę z pewną niecierpliwością oczekiwał wyjaśnienia, ile w tym newsie przekłamania, a ile desperacji, która potrafi pchnąć do tak idiotycznych kroków jak referendum. Na moją decyzję wyborczą nie wpłynie – partia Razem zebrała już wymaganą liczbę podpisów pod listami wyborczymi (tak na marginesie, Razem też postuluje zniesienie składki na NFZ i finansowanie służby zdrowia z budżetu, ale nie opowiada bzdur, że od tego wzrosną wynagrodzenia) i 25 października postawię krzyżyk przy nazwisku któregoś z ich kandydatów. W kratce.
Aha, znajomy zapytał z niedowierzaniem, czy ten news o ZUSie to ASZDziennik. Ale ostatnio politycy wymyślają rzeczy, których żaden satyryk by nie wymyślił.