Chcę uwierzyć

Nie, to nie będzie o Foxie Mulderze🙂

To słowa, które muszą stać się Biblią piłkarzy Legii* przed rewanżowym meczem Pucharu UEFA z FK Moskwa. W poprzedniej rundzie awans zapewnili sobie w końcu wyjazdowym zwycięstwem w rewanżu.

I czy się legionistom podoba, czy nie, muszą brać przykład z piłkarzy Lecha, którzy uwierzyli, że Szwajcarów można pokonać, i zapewnili sobie awans do następnej rundy nawet bardziej, niż Barcelona:) Legioniści zaś parę lat temu sromotnie przegrali z drużyną szwajcarską słabszą nawet, niż Grasshopers.

*osobiście występy Legii mi zwisają, ale punkty, które zdobywa lub zwłaszcza których nie zdobywa, liczą się do rankingu UEFA dla całej Polski

Miejsce w Unii

Na 27 państw unijnych, 17 zdobyło już medale. Wśród tych, które czekają, widzimy Cypr, Maltę, Łotwę, Estonię, Luksemburg (choć Andy Schleck był bliżej, niz ktokolwiek z naszych), Portugalię, Irlandię, Belgię, Grecję..

A Unia bez maruderów i tak prowadzi:
UE 24/27/29 (80)
Chiny 22/8/5 (35)
USA 10/9/15 (34)

PS. Jak komuś się nie zgadzają rachunki, to niech się domyśli przyczyny:) 

 

Winietu

Ostatnio Redaktor Baron aka Balon opowiadał w swojej audycji o wstrząsającej podróży przez pewien kraj europejski, gdzie na dzień dobry został zaproszony do nabycia winietki autostradowej za jedyne 35 euro (obowiązującej przez pół roku), po czym przebył raptem 5 km autostradą, a dalej już dreogami niższej kategorii.

Tak się składa, że i ja w tym roku podróżowałem przez ten kraj tajemniczy, i również korzystałem z autostrad. Miałem jednak to szczęście, że jechałem nimi przed 1 lipca, kiedy to jeszcze system winietowy nie obowiązywał (gdyby obowiązywał, poważnie rozważyłbym poprowadzenie trasy w inny sposób, w końcu wracałem tamtędy nie tknąwszy autostrady). Wybrałem jednak taką drogę, że po autostradzie przejechałem całkiem sporo (i to bardzo przyzwoitej), aczkolwiek dla odmiany denerwujące było płacenie na bramkach 5 razy średnio po +/- 1,30 euro. Swoją drogą płaciłem kartą i zastanawiałem się, komu się to opłaca:)

Tak że system obowiązujący jeszcze do niedawna był znacznie bardziej ekonomiczny, i bardzo się zastanawiam, ile czasu będą potrzebowali lokalni decydenci na dojście do wniosku, że lepszym biznesem będzie jednak wprowadzenie (na wzór czeski czy austriacki) winietek na krótszy okres za kilka euro. Austriakom się opłaca, bo przejeżdżam tam i z powrotem kupując za każdym razem dziesięciodniową. Czechom się opłaca, bo kupuję miesięczną. Tyle że do przejechania mam dużo więcej i mało alternatyw (autostrada przez Słowację jeszcze niekompletna, a nie sprawdzałem węgierskich cen). Mam wrażenie, że to po prostu przesadzona vrednost jest:)

A swoją drogą, ciekawe co by teraz WO napisał o słoweńskich autostradach w tym swoim ulubieniu tematu..

 

Ćwierćfinał

Mam narastające wrażenie, że ćwierćfinał jest szczytem możliwości naszych reprezentantów na IO w Pekinie. Oczywiście w konkurencjach, w których nie stosuje się systemu pucharowego, odpowiednikiem ćwierćfinału jest czołowa ósemka.

Doprawdy, chyba tylko w wyścigu kolarskim kobiet  to ósme miejsce można uznać za osiągnięcie.

Zostało jeszcze trochę czasu, więc może niektórzy jednak wybiją się wyżej. Czyli na podium (czwarte miejsca nie są wiele lepsze, niż ósme).

Jeden złoty medal wart tysiąca srebrnych

Tak podobno Chińczycy mówią swoim zawodnikom (jak na złość nie mogę teraz znaleźć dobrego linka).

Z punktu widzenia miejsca w klasyfikacji medalowej to słuszne podejście, dopóki tych złotych wystarczy na zdobycie przewagi nad innymi. Kiedy jednak ktoś się zrówna, to te srebrne medale okazują się bardzo cenne:

1. UE 17 23 16 56
2 Chiny 17 3 5 25
3. USA 10 8 10 28

Rzeź

Wczoraj marudziłem, że wyniki naszych olimpijczyków są co najmniej takie sobie. Dzisiaj, po odpadnięciu Radwańskiej, prawie straciłem wiarę w to, że komukolwiek uda się cokolwiek zdobyć (a po wycofaniu Ivanovic półfinał wydawał się tak bliski). Nie ekscytują mnie awanse do finałów pływackich uzyskiwane z 7-8 ósmymi czasami, bo te czasy zapowiadają analogicznie 7-8 miejsca w tych finałach i oglądanie z daleka pleców rywali. Może raczej nóg. nie pleców:P

 

 

W jedności siła

Popatrzyłem sobie własnie na bieżącą klasyfikację medalową Igrzysk. Na ten moment prowadzą Chiny z 7 złotymi i 3 srebrnymi medalami, przed Amerykanami i Koreańczykami (po 3 złote i jakaś drobnica). I naszła mnie ciekawość, i włączyłem szybko Excela. Dwie minuty i wynik nie zostawia wątpliwości – gdyby takie podejście było dopuszczalne,  to Unia Europejska dominuje: 27 medali, w tym 9 złotych.

Czy to tylko pocieszanie się po katastrofalnych występach naszych reprezentantów (nie chcę słyszeć, że tu i tam są pozytywne wyiki, bo nie przekładają się na medale)? Cóż, równie dobrze mogę się pocieszać, że w tabeli medalowej portalu jesteśmy na 16 miejscu*. Z jakimiś 150 państwami, ale zawsze to druga dziesiątka:P 

*Oczywiście tabela jest do chrzanu, bo nawet jeżeli na miejscu X jest 10 państw, to w następnej kolejności podaje się miejsce X+1, a nie X+9.

13-2

Tytułowa różnica bramek w rewanżowych meczach pucharowych polskich drużyn wygląda całkiem, całkiem nieźle:) Ponieważ jednak jestem urodzonym malkontentem, to wolałbym jednak zamienić tę różnicę na np. 5-2, byle te 6 ostatnich meczów dało łącznie 18 pkt, a nie tylko 13. Prawa rankingów pucharowych są bowiem bezlitosne. A mam obawy, że w następnej rundzie zdobycze punktowe będą znacznie niższe. Oby różnica bramek nie odwróciła się w drugą stronę..

A tak przy okazji, to po tym rewanżowym meczu Wisły, Barca już na pewno Messiego do Pekinu nie puści;) 

Długość dźwięku różowości

Słuchałem sobie w czwartek w samochodzie "Prywatnej kolekcji" z Maciejem Kuroniem. Pod sam koniec audycji, kompletując ostatnie utwory do puszczenia, Kuroń wyraził żal, że nie zmieści mu się (zostal niecały kwadrans na jakieś dwa utwory i pogawędkę) już na pewno Pink Floyd (chyba chciał puścić Atom Heart Mother), gdyż – jak stwierdził – mają oni same długie kawałki.

Oczywiście, jeżeli patrzeć na PF  tylko przez pryzmat Shine on You Crazy Diamond czy Alan’s Psychedelic Breakfast, to rzeczywiście nie się nie zrobi. Ale gdyby sięgnąć po Final Cut, to jest tam akurat sporo kawałków poniżej 3 minut.

No dobra, wiem, że nie wszystko co różowe, tak samo floyduje:) 

A zresztą, wybrane przez Kuronia na końcówkę Uriah Heep i Omega też nie były złe:))

Korupcja a procedura

Powszechne oburzenie wzbudził ostatnio (tak powszechne, że link sobie daruję) werdykt Trybunału Arbitrażowego przy PKOl w sprawie Widzewa i Zagłębia Lubin. Nie wiem, jak dokładnie wygląda sprawa z Widzewem, ale ostatnio ujawniono, że w sprawie Zagłębia z dziwnych powodów Trybunał nie otrzymał dokumentu stwierdzającego rozpoczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko lubinianom!

Tłumaczenie PZPN wygląda – jak zwykle – do bólu naiwnie. Naprawdę nie sposób nie zadać pytania – kto mógł sprawić, że ten dokument się w aktach postępowania nie znalazł? Bo jeżeli się nie znalazł, to (abstrahując od tego, czy wydłużenie okresu przedawnienia nie było skuteczne) z proceduralnego punktu widzenia sprawa może być już potem nie do obrony. Przy czym w takim przypadku całkowitą bzdurą jest twierdzenie, że orzeczenie może wpłynąć na inne przypadki – sprawy rozstrzygnięte proceduralnie nie są żadnym precedensem.

Ciekawe jak to było z Widzewem – czy też zabrakło odpowiedniego dokumentu w aktach? Bo jeśli tak, to i odwołanie do Sądu Najwyższego nie pomoże..

PS. W sprawie okresu przedawnienia uważam, że Trybunał nie miał racji. Skoro w w sprawie FOZZ Sąd Najwyższy uznał za skuteczne wydłużenie okresu przedawnienia karalności przestępstw (chociaż czekamy na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego), i podobnie za skuteczne uważa się wydłużenie przedawnienia składek na ZUS, to dlaczego nieskuteczne miałoby być przedłużenie karalności sportowych wykroczeń dyscyplinarnych?