Uspokajanie?

Przeczytałem właśnie, że kolejnym kandydatem do korzystania z państwowego ratunku jest holenderski ING. Szczególnie mnie to nie przejęło, bo większe firmy miały problemy tego roku, i jego sytuacja na razie nie wydaje się jakoś dramatyczna (a korzystnie odbieram pewne ograniczenia, jakie się tam wprowadza, choć i tak powinien zacząć obowiązywać standard idący dużo dalej). Zadziwiła mnie jednak wypowiedź prezesa ING Banku Śląskiego (co prawda może nie jest przytoczona dokładnie, a nie znalazłem jej na innych portalach):

– Wszyscy nasi klienci są bezpieczni – mówi „Gazecie” Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego. Jego zdaniem decyzja holenderskiego rządu to dla nich bardzo dobra wiadomość, bo oznacza, że ING w Polsce nie będzie musiał wprowadzać ograniczeń przy udzielaniu kredytów.

I teraz tak: jeżeli kłopoty centrali ING mają jakiekolwiek przełożenie na działalność kredytową polskiej spółki ING, to są dwie możliwości: albo ING BSK finansuje akcję kredytową nie z depozytów, tylko ze środków pozyskiwanych od spółki-matki (a to w razie problemów centrali może się nieprzyjemnie przełożyć na sytuację spółki-córki), albo w razie problemów spółki-matki ING BSK musiałby ją wspierać takimi – powiedzmy – nie całkiem oficjalnymi transferami środków. I jedno, i drugie zachęca do jak najszybszego ograniczenia kontaków z tym bankiem (dla mnie to akurat rzecz czysto hipotetyczna, bo już ich właściwie nie mam).

Nie wiem, która z wersji jest prawdziwa, ale google podpowiada, że ING BSK z jednej strony kredytował się w centrali na wypłatę dywidendy, a z drugiej strony prezes Bartkiewicz niedawno twierdził, że niektóre banki mają problemy z finansowaniem swojej akcji depozytowej..

 

Point de reveries, messieurs!

"Żadnych mrzonek, panowie" – tymi słowami car Aleksander II rozwiał w 1856 roku nadzieje polskiej delegacji na przywrócenie niepodległości Królestwu Polskiemu. Te same słowa można dziś skierować do wszystkich, którzy liczyli na tytuł mistrzowski Roberta Kubicy. Ja sobie szczególnych nadziei nie robiłem, bo strata była duża, a różnica w samochodach niestety na niekorzyść, ale mam wrażenie, że duża część kubicomanów już-już widziała te nagłówki "Polak mistrzem świata".

Można zapytać, czy teraz Robert już może luźno podejść do GP Brazylii? Otóż oczywiście nie, bo z jednej strony będzie bronił swojego trzeciego – w końcu medalowego:) – miejsca w klasyfikacji generalnej przed Raikkonnenem (chociaż kto pamięta trzecich zawodników w końcowych klasyfikacjach? chyba tylko dziennikarze, którzy nie mogą się pochwalić kimś na miejscu pierwszym), nad którym ma sześć punktów przewagi. Oraz, co może nawet bardziej ambitne – zespół nadal może walczyć o drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Jest to bardzo trudne, ale nie niemożliwe. Muszą przegonić McLarena o 11 punktów, a jeżeli będziemy pamiętać, że słaby wynik LH jest jedyną szansą Massy na tytuł w tym roku, to nie wydaje się to wcale takie absurdalne. Oczywiście, wcale nie będzie BMW łatwo zdobyć nawet 11 punktów, a co dopiero o 11 więcej niż kto inny:) ale też Interlagos ma inną charakterystykę niż ostatnie dwa tory, i możliwe, że BMW będzie tam silniejsze. A poza tym sytuacja wokół kandydatów do tytułu indywidualnego jest taka, że nic nie jest niemożliwe, ale o tym w osobnej notce.

List otwarty

Przeczytałem dzisiaj w "Gazecie" tzw. list otwarty posłów lewicy w sprawie emerytury generała Wojciecha Jaruzelskiego. Pozostawiam na uboczu punkt wyjścia tego listu, o którym się wypowiadać tu nie będę, napisać chcę o czym innym. Otóż list ten czytałem z rosnącym niedowierzaniem, pomimo czytania go jeszcze i jeszcze raz. Nie da rady inaczej, trzeba zacytować:

"(..) Dwudziestodwuletni porucznik Wojciech Jaruzelski wysłał swojego najlepszego przyjaciela na rozpoznanie pozycji wroga. Widział go tego dnia po raz ostatni.
(..) Porucznik Wojciech Jaruzelski w wieku 21 lat z orderami za dzielność na mundurze kopał okop, gdy po morderczej przeprawie przez Odrę hitlerowską artyleria przygwoździła jego pluton na drugim brzegu rzeki.
"

Coś nie pasuje? No nie pasuje. Sięgnąłem do dostępnych w sieci życiorysów generała. Urodził się 6 lipca 1923 roku, Odrę forsował w kwietniu 1945 roku (co jest zgodne z wiedzą historyczną, jaką powinien posiadać każdy uczeń). Gdzie i kiedy potrzebował więc rozpoznać pozycje wroga dwudziestodwuletni porucznik Jaruzelski? Na jego oficjalnej stronie znajdujemy odpowiedź: na przełomie roku 1945/46 na ziemi hrubieszowskiej. Wrogiem były "bandy zbrojnego podziemia" i nacjonaliści ukraińscy.

Bez względu na to, czy ktoś ma do generała Jaruzelskiego stosunek wiernopoddańczy, pełen nienawiści, czy też oparty na szacunku – powoływanie jako "zasługi" walki z nieszczęsnymi patriotami z czasów wczesnej PRL jest po prostu uwłaczające. Dla tych, co walczyli za Polskę, dla nas wszystkich i dla samego generała – o autorach listu nie wspomnę.

Przy okazji jeszcze jedna wątpliwość. Otóż kiedy czytam w Gazeta.pl tekst o tym liście, to porucznik Jaruzelski wysyłając przyjaciela na rozpoznanie jest już porucznikiem dwudziestoletnim, co mogłoby sugerować koszmarną pomyłkę redaktora publikującego ogłoszenie. Jednakże, w wieku 20 lat Wojciech Jaruzelski był co najwyżej chorążym (podporucznikiem został w wieku 21 lat i 4 miesięcy), a ponadto w okresie lipiec 1943 – lipiec 1944 nie uczestniczył w żadnych działaniach bojowych, więc i tą drogą autorzy listu nie wybronią się przed kompromitacją (swoją drogą, któryś z redaktorów dał ciała).

Ciekawostki statystyczne

Robert Kubica jest nie tylko najczęściej punktującym zawodnikiem (13 razy w 16 wyścigach), ale też jedynym w tegorocznym cyklu, który zajął wszystkie możliwe punktowane miejsca, od 1 do 8.

Jedynym zawodnikiem, który zdobyl punkty we wszystkich ostatnich pięciu wyścigach, jest Sebastian Vettel.

Biedny Adrian Sutil od dwunastu wyścigów probuje przegonić w klasyfikacji niejeżdżącego już Takumę Sato. Pomyśleć, że wystarczy mu do tego zajęcie jednego jedynego jedenastego miejsca. Kibicujmy chłopakowi, w końcu gdyby nie pechowy dla niego incydent na Monaco.. A w ogóle to chyba będę kibicował Force India w tych ostatnich wyścigach, w końcu są bez punktu.

 

Radość, lecz bez hurraoptymizmu

Cóż, co będę ukrywał – nie wstałem na GP Japonii:) Kiedy przed wyprowadzeniem psa zerknąłem na chwilę na transmisję, aż mnie zatkało – natychmiast pomyślałem, że chyba musiała być neutralizacja, potem dopiero przeczytałem opisy i zobaczyłem na Youtube start i parę innych smaczków. Fajnie, choć Renault lepiej pokombinowało z dopasowaniem strategii do rozwoju wydarzeń.

W tej chwili wszyscy się podniecają szansami Roberta na tytuł. Kto by nie chciał:) ale ja nadal podtrzymuję, co napisałem po poprzednim wyścigu – że zadecydować może kaprys Pani Fortuny. W zeszłym roku bawiła się z nami do samego końca (przecież koniec końców decydowały pojedyncze miejsca w ostatnim wyścigu, a McLaren tropił temperaturę paliwa w BMW szukając szansy na tytuł). Na razie zamroczyła LH, który powinien był się trzymac tuż za Massą, zamiast próbować go atakować na chama. Jak mu tego dobrze nie wytłumaczą, to może być zabawnie;) A przecież, żeby rozwiać jakiekolwiek ( i tak niewielkie) szanse Roberta, LH wystarczy jedno drugie miejsce w ostatnich dwóch wyścigach. Dlatego dla mnie o tytuł walczą już tylko dwaj kierowcy, ale niechże będę złym prorokiem:)

Jęzor

Ubawiło mnie ostatnio pytanie, czy dzielnicą Sosnowca jest Wąsisko, Graba, czy też może Jęzor (czwarta odpowiedź uszła mi z pamięci). Cóż, dla każdego użytkownika PKP w naszym regionie znajoma powinna być fraza „pociąg osobowy do.. przez Ząbkowice – Jęzor”, nawet jeżeli pochodzi tylko z żartów i anegdot. Ale dla nietubylca takie pytanie może jednak oznaczać dużo poważniejszy problem i konieczność strzelania. Zawodnik się wolał wycofać..

A w ogóle, to w ostatnich odcinkach miałem wrażenie, że przegięli trochę z rozłożeniem pytań i na sam początek dali pytania, których spodziewałbym się kilkadziesiąt tysięcy później. I uwalili dwóch „recydywistów” na zero.

 

Spider

Should we live? Should we give? Remember forever the guns and the feathers in time..

Tym razem ten utwór czepił się mnie ostatnio i puścić nie chce:) Nie jest to rzecz jasna utwór na Top 100 wszech czasów:) (chyba że będzie to Top 100 wszech czasów piosenek zaangażowanych), ale ładny jest i niebanalny (jak na Katie Melua przystało). No to póki sie trzyma, to gramy🙂

But they sound like a million colours in your mi-iii-iiind..

Trudne słowa

Ojciec tłumaczy Juniorowi:
– Synu, nie mówi się katalizacja, tylko kanalizacja. Kanalizacja jest w łazience, katalizator w samochodzie [Junior jest regularnym konsumentem pism motoryzacyjnych]..
– ..a klimatyzacja w Peugeocie – kończy zadowolony z siebie Junior.

Na temat Peugeota to Junior istotnie może mieć sporo do powiedzenia:)

Junior opiekuje się Peugeotem

 

Irracjonalność

Nie było żadnego racjonalnego powodu, żeby się spodziewać czegoś dobrego po meczu Polska-Czechy. A jednak jak dwa lata temu: dobra gra, podobny scenariusz, i bezcenny wynik. To jest właśnie odpowiedź na pytanie, dlaczego kochamy futbol. I dlaczego jak idioci za każdym razem wierzymy w cuda i tym podobne.

Dziękujemy.

PS. I oczywiście pamiętamy o magii Stadionu Śląskiego.