Podobno jest trener do wzięcia

W związku z ogólnonarodową dyskusją nt. „Leo musi odejść”, postanowiłem podsunąć nowego kandydata. Fachowiec z sukcesami (choć w poprzednich dekadach), w tym reprezentacyjnymi, z uznanym nazwiskiem. W swojej ojczyźnie i na swoim kontynencie właściwie legenda. Obecnie wolny. No i pewnie załatwiłby nam sparingi z Kolumbią, nie mówiąc o zacieśnieniu przyjaźni między naszymi narodami.
Jest tylko jeden drobiazg – pomijając to, czy w ogóle byłby zainteresowany:) – mianowicie ostatnio prowadził reprezentację Trynidadu i Tobago (zresztą z nienajlepszym skutkiem). Czy to nas pewno dobry prognostyk?:)

Fenin i spółka na imprezie

Gdzieś wczoraj przeczytałem, na telegazecie chyba, że czeska federacja futbolowa nie tylko wywaliła trenera po raptem ośmiu meczach (z czego ostatni to porażka u siebie ze Słowacją), ale także – podobno definitywnie – odsunęła od kadry (prawą ręką pisałem, lewą ręką szukałem:)) sześciu zawodników za udział w jakiejś pomeczowej imprze (czyli coś jak nasza afera lwowska). W tym Fenina, Sverkosa i Barosa.Cz

Nie czuję się wielkim ekspertem od czeskiej piłki, ale mam wrażenie, że i przed tą zadymą Czesi mieli już problemy ze skompletowaniem skutecznego napadu. Kto więc ma zrealizować czeski rewanż na Słowakach, na który liczymy z taką nadzieją z punktu widzenia naszych własnych szans? A to ne je vyborne..

Dokładność w ważnych sprawach

Junior spotkał był w tym tygodniu na placu zabaw jakiegoś dzieciaka nieco młodszego od siebie, wciąż mniej rozwiniętego, w tym w zakresie poprawności mowy w ogólności oraz w zakresie wiedzy o samochodach w szczególności. Bawili się całkiem nieźle, jedynie co jakiś czas harmonię zakłócały dialogi o mniej więcej takiej (przykładowej) treści:

Młodziak: – O, auto jedzie!
Junior (patrząc uważnie): – Scenic jedzie.
Młodziak (z podziwem): – Tenik jedzie!
Junior (ze złością): – Nie, nie, nie! Nie ma czegoś takiego jak Tenik, Scenic jedzie!

To się nazywa obrona wartości:-D
(w innych przypadkach Junior – jak ma nastrój – bawi się w najlepsze przekręcając słowa świadomie). Ech:)

Surrealistyczny Olimpijski Hurra-Optymizm

Skończył sie nam sezon sportów zimowych (może poza hokejem). Można więc odetchnąć po emocjonującym sezonie i zastanowić się, co nas czeka w przyszłym sezonie. A czekają – oczywiście, Zimowe Igrzyska Olimipijskie w Vancouver.

Pytanie  każdego kibica brzmi: na co możemy liczyć? Postanowiłem zrobić sobie małą prognozę. opartą na SOHO (rozwinięcie w tytule:)). Przyjąłem więc, że:
– jeżeli jakiś nasz zawodnik potrafił zajmować wysokie miejsca w przeszłości, to jest duża szansa, że będzie potrafił zrobić to następnej zimy w Kanadzie,
– jeżeli jakiś nasz zawodnik potrafił zajmować wysokie miejsca w tym sezonie, to jest jeszcze większa szansa, że do przyszłego sezonu będzie się potrafił równie dobrze przygotować
– jeżeli jakiś nasz zawodnik robił postępy, to można mieć nadzieję, że w przyszłym roku zrobi jeszcze jeden krok do przodu.

W rezultacie w poszczególnych dyscyplinach mamy tak:

1. Skoki narciarskie.  Gigant z Wisły, jeśli przy pomocy Lepisto odbuduje formę we właściwym momencie, ma szansę na medal w obu konkursach indywidualnych (większą jak zwykle na skoczni normalnej). Jeżeli Kamil Stoch zrobi postęp i trafi z formą jak na Liberec, może mieć szansę na medal indywidualny. Jeżeli pozostali podopieczni Kruczka zmobilizują się jak w końcówce sezonu, szansę na medal może mieć drużyna. Razem: 4 szanse.

2. Biathlon. Jeżeli Tomasz Sikora powtórzy sukces tegorocznych przygotowań, będzie miał szansę na medal w każdym biegu indywidualnym. Jeżeli Magdalena Gwizdoń przypomni sobie, jak wypracować formę z końca roku 2006, ma szansę na jakiś medal. Jeżeli Pałka, Nykiel i Grzybek wespną się na szczyt możliwości, mogą mieć szansę na medal w drużynie (niby z pomocą dyskwalifikacji Rosjanek za doping, ale w tym sezonie raz im się udało). Razem: ze 6 szans.

3. Biegi narciarskie. Dwukrotna mistrzyni świata i zdobywczyni Pucharu Świata się sama nasuwa jako kandydatka do medali:) – jeżeli przygotuje się równie dobrze i znajdzie sposób na dość płaskie trasy w Whistler, będzie kandydatką do 3 medali (w sprincie pewnie wystartuje tylko jak nie zdobędzie wcześniej medalu, tak jak w Libercu). A jeśli pozostałe zawodniczki pobiegną jak na MŚ, a Paulina Maciuszek na dodatek zrobi postępy, to medal w sztafecie jest w granicach szansy. Panów uprzejmie pominę:) Razem: 4 szanse.

W innych dyscyplinach raczej posucha (choć nie można wykluczyć znienacka udanego sezonu klanu Ligockich, oczywiście jeżeli jeszcze jeżdżą:)). Największą nadzieję może stwarzać łyżwiarka Katarzyna Wójcicka – w tym roku nawet 5. na MŚ w biegu na 1500m (to w końcu druga co do ilości medali konkurencja w historii polskich startów na ZIO), gdyby zrobiła dalsze postępy, to może byśmy dopisali jeszcze jedną szansę.. W nieoczekiwany błysk alpejek (alpejczyków nie mamy) nie wierzę, ani w nagłe objawienie się innego wielkiego talentu w dowolnej dyscyplinie (tak daleko nawet SOHO nie sięga:D) W sumie zatem podejście SOHO daje nam szansę nawet na 15 medali (ło Matko! ale z nas byłaby potęga!).

A rzeczywistość? Rzeczywstość jest taka, że będziemy się cieszyć z każdego medalu, chocby jednego jedynego najskromniejszego. Ze statystycznego punktu widzenia wypada bowiem zauważyć, że w tym stuleciu zdobyliśmy wprawdzie na dwóch ledwie igrzyskach  połowę naszego medalowego dorobku, ale też nie zdarzyło się, żebyśmy zdobyli medale na trzech kolejnych imprezach. Ponadto nasze największe gwiazdy bardzo by chciały, ale kręcą nosem na profil tras (i Sikora, i Kowalczyk). Jak będzie? Do otwarcia ZIO pozostało 10 miesięcy, 4 dni, godzin.. a policzcie sami:)

Rozmowny

W sobotnie popołudnie Ojciec zabrał się za mycie samochodów. Rzecz jasna nie mogło się obejść bez pomocy Juniora. Zasuwamy więc ze szmatami w rękach, kiedy na podwórku pojawiają się jakieś dzieci (później zidentyfikowane jako rodzina na gościnnych występach u sąsiadów), dziewczynka od Juniora starsza, chłopiec chyba młodszy. Junior spogląda na gości i nie przerywając pocierania felgi znienacka zaczyna informować:
– Umyłem już tablicę rejestracyjną w Matizie, a teraz muszę umyć koła…
Po czym, starając się być gościnnym, dodaje wskazując ręką na ogródek:
-… a pies jest tam.
[Nasz Pies istotnie jest obiektem rozmaitych wycieczek okolicznej dziatwy, które lubi zarówno z racji swej towarzyskiej natury, jak i z racji przynoszonych mu darów, chyba tylko słoń w zoo jets mniej dokarmiany:)]

Rozmowne się dziecię zrobiło:) 

Migawki z Abruzji

Czytam doniesienia o trzęsieniu ziemi w Abruzji. Odbieram je dość osobiście, bo w Abruzji byłem na wakacjach raptem (lub aż) cztery lata temu i wywiozłem miłe wspomnienia. Przez samą L’Aquilę przejeżdzałem tylko autostradą w drodze do Gran Sasso, ale nie umiem się przestać zastanawiać, czy:
– urokliwe Scanno i "zapyziałe" Cocullo* nadal stoją, czy też się porozsypywały

Scanno

– domki i jazy na malowniczych jeziorach Scanno i Domenico nie obsunęły się do wody

Lago di San Domenico, 2004Lago di San Domenico, 2004

– położone w górach, częściowo sztuczne jezioro Campotosto u stóp słynnego Gran Sasso nie znalazło odpływu?

Lago di Campotosto Lago di Campotosto e Gran Sasso

Tylko góry pewnie stoją niewzruszone:

Monte Velino, Abruzzo

*"zapyziałe Cocullo to nasz ulubiony cytat z przewodnika – ale miasteczko faktycznie wyglądało na zapyziałe:)

Biathlon.. bez nabojów?

Nie, nie wiadomo mi o rewolucji w przepisach tego sympatycznego sportu:)

Po prostu w dzisiejszych „Milionerach” (patrz kategoria notki;)) padło pytanie, jaka jest sankcja za niecelny strzał. Z opcjami „karna runda”, „ławka kar”, doliczenie 30 minut” oraz „odjęcie jednego naboju”. I tak sobie pomyślałem, że w niektórych biegach, zawodnicy mogliby szybko zostać bez nabojów.

A w charakterze ciekawostki – zawodniczka długo nie mogła uwierzyć w możliwość karnej rundy i za jedynie wiarygodne uznawała doliczenie 30 minut:) (zwłaszcza w sprintach fajnie by to wyglądało). Sięgnęła jednak po pomoc publiczności, wśród której znalazło się mimo wszystko paru jajcarzy, którzy zaproponowali zarówno ławkę kar, jak i rzeczone zabieranie nabojów:D 

Zła godzina

Wygląda na to, że nowa pora rozgrywania GP, przynajmniej w Malezji, nikomu nie wyszła na dobre. Kierowcy są niezadowoleni, bo najpierw słońce w oczy, a potem robi się ciemno. Ja jestem niezadowolony, bo z pewnych względów logistycznych:) o 11.00 w ogóle nie mam szans oglądać. Mieli być zadowoleni widzowie i (może zwłaszcza) telewidzowie, ale po co komu wyścig przerwany z powodu deszczu (przewidywanego z góry) i już nie wznowiony? Jedyny plusik (z działu kurioza) to ten, że pierwszy raz za mej pamięci przyznano połówkowe punkty, ale czy dla tego drobiazgu warto było jeść tę żabę?

Osioł na rowerze

Początki jazdy na rowerze bywają trudne. O tylu rzeczach naraz trzeba pamiętać – żeby kierownicę prosto trzymać, żeby patrzeć gdzie się jedzie, żeby pedałami równo i stale kręcić.. I wyobraźcie sobie teraz takiego początkującego rowerzystę, który na dodatek upiera się , że będzie jechał nie kręcąc pedałami.
Tak, właśnie. Junior uczy się jeździć. A że jest uparty jak ten osioł czy wręcz muł (po kim to?? są podejrzenia:)), to bardziej się skupia na opracowaniu alternatywnej techniki napędu, niż na opanowaniu tej konwencjonalnej:)

Osioł uparty jest, choć słodki