Właśnie zakończył się kolejny mecz Agnieszki Radwańskiej na turnieju w Rzymie. Grając ze znacznie niżej notowaną rywalką, Polka dała pokaz dość rzadkiej jak na siebie dotąd niestabilności. Najpierw pozwoliła uciec rywalce w pierwszym secie na 5:2, później zaczęła gonić, ale dała radę tylko na 6:4. Kolejnego seta wygrała gładko, acz też zamiast powiększać przewagę, znienacka oddawała gema. Przyszedł więc wreszcie set decydujący. Radwańska rozpędziła się i na tablicy widniało 5:0. Wtedy przyhamowała, i rywalka doprowadziła do 5:5 (i nawet 40:40 w jedenastym gemie przy serwisie Radwańskiej). Ostatecznie set i mecz dla Polki po tie-breaku 9-7.
Tradycyjnie powyższe jest tylko punktem wyjścia dla małej refleksji:) (od pisania relacji są dziennikarze). Mówi się nieraz, że takie huśtawki są charakterystyczne dla kobiecego tenisa. Ale tak naprawdę są możliwe w każdym sporcie, w którym jest możliwość nadrabiania strat. Przypomnijmy sobie ostatnio ćwierćfinał LM, pamiętne 4:4 Liverpoolu z Chelsea czy równie urocze 4:4 tegoż Liverpoolu z Arsenalem w meczu Premier League. Wspomnijmy rozmaite mecze siatkarskie , w których przegrany wysoko set następował po wysoko wygranym, wiodąc do tie-breaka. A gdzie hokej czy koszykówka, z ich zwrotami akcji (ot, wczoraj w nocy Magic odjechali Celtics w półfinale konferencji, by tamci zaczęli gonić jak wściekli), szermierka (pamiętam takie wspomnienie Zabłockiego, jak w czasach pojedynków best-of-nine wyrównał z 0:4 na 4:4, by ostatecznie przegrać przez idiotyczną nieuwagę), boks? A biegi, zwłaszcza maratony, lekkoatletyczne lub narciarskie, o biathlonie nie mówiąc? Naprawdę, ten kto ukuł slogan o kobiecym tenisie, musiał w sobie mieć sporo mizogina:) Zawsze bowiem może się zdarzyć zarówno trudny do opanowania moment dekoncentracji (pewnie, że mistrzów poznaje się po unikaniu takich momentów lub radzeniu sobie z nimi) lub jakiś niesamowity zryw przegrywającego, często zresztą jedno wywołuje lub wzmacnia drugie. Sam już w typowych zawodach sportowych nie uczestniczę, ale kiedy dla odprężenia grywam w Blobby Volley, to też nieraz mi się zdarza najpierw seryjnie punkty zdobywać, by potem je seryjnie oddawać (lub na odwrót):-D

(zdjęcie za Wiki na licencji GNU)