Czytam właśnie informację, że Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego progresję stawek podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). Argumentacja przedstawiona we wniosku, po prostu poraża.
Po pierwsze, argumentując o nierówności sytuacji podatników, którzy zarobili odpowiednio 85528 i 85529 zł, RPO jakby nie dostrzega, że jednak te dwie kwoty nie są równe (a więc skoro sytuacja wyjściowa obu podatników nie jest równa, to i ich pozycja prawna nie musi być równa) – ale to, mam wrażenie, jest implikacją błędu, o którym napiszę dalej.
Po drugie, nie dostrzega RPO, że w zaprezentowanej przezeń wykładni, praktycznie jedyną konstytucyjnie dopuszczalną konstrukcją podatkową, byłby podatek liniowy. I właściwie nie byłoby podstaw do ograniczania tej zasady tylko do podatku dochodowego (dlaczego jedne towary czy usługi miałyby być opodatkowane innym VAT-em, niż inne?). Ba! niedopuszczalne będzie także zastosowanie jakiejkolwiek kwoty wolnej od podatku, bo jakim prawem w świetle Konstytucji, osoba zarabiająca 6673 zł rocznie (więc i tak mało), ma być w gorszej pozycji od osoby zarabiającej 6672 zł (która dzięki kwocie zmniejszającej podatek, żadnego PIT-u nie zapłaci).
Po trzecie, śmieszy wręcz powoływanie, że ustawodawca progi podatkowe ustanawia arbitralnie. Wszelkie bowiem liczby podatkowe, a więc zarówno stawki, jak i progi, czy też wyłączenia i inne limity, ustawodawca ustala arbitralnie, i Konstytucja nie stawia mu tutaj żadnych przeszkód.
Po czwarte wreszcie, i najbardziej zatrważające. Dla pewności zacytuję z tekstu redakcyjnego:
RPO uważa, że mogą zdarzyć się sytuacje, iż dwie osoby zatrudnione u tego samego pracodawcy, wykonujące identyczną pracę i pobierające takie same wynagrodzenie brutto, będą otrzymywały inne wynagrodzenie netto.
„Jeden z pracowników mógł bowiem otrzymać w danym roku podatkowym dodatkowe premie i nagrody za efektywną pracę, co doprowadziło do przekroczenia przez niego kwoty dochodu 85 528 zł, a to w konsekwencji skutkuje zastosowaniem wyższej 32 proc. stawki podatkowej. Efektywniej pracująca osoba, zarabiająca brutto w wymiarze miesięcznym tyle samo (…), w omawianej sytuacji będzie jednak otrzymywać – w pewnym sensie +za karę+ – o wiele niższe wynagrodzenie netto” – wskazuje RPO.
Wystarczy przeczytać przez chwilę ustawę, żeby wiedzieć, że to niemożliwe. Jeżeli bowiem ktokolwiek przekracza próg podatkowy, to podwyższoną stawkę płaci od nadwyżki. Argument RPO byłby uzasadniony, gdyby przekroczenie progu powodowało naliczenie podwyższonego podatku od całego zarobku, lub w większym stopniu, niż od nadwyżki (wtedy zarabiający więcej realnie mógłby otrzymać mniej). RPO skarży więc.. niemożliwe [chyba żeby redakcja coś przeinaczyła].
A przecież zgodnie z art. 2 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich „Rzecznikiem może być obywatel polski wyróżniający się wiedzą prawniczą, doświadczeniem zawodowym oraz wysokim autorytetem ze względu na swe walory moralne i wrażliwość społeczną”. Mam nieodmienne wrażenie, że którejś z tych cech brakuje.




