Jesteśmy po referendum, wynik był zgodny z przewidywaniami (i niezgodny z oczekiwaniami europejskich przywódców), w tej chwili jest chwilowy stan zawieszenia pomiędzy „eee, to Grecy mieli wychodzić z euro” a „to co, robimy coś?” (codename: pożar w burdelu). Zapewne jutro zaczną się na nowo rozmowy, w których wszyscy będą szukać formuły ucieczki do przodu, czyli jak zrobić, żeby było jak było, ale żeby to sprzedać, że jest inaczej.
Śledząc z doskoku negocjacje z Grecją, próbowałem się dowiedzieć w czym tkwi istota problemu. Wygrzebałem w internecie ostatnie przedreferendalne stanowisko troiki, ostatnie przedreferendalne stanowisko Grecji (tak na 26 czerwca), wziąłem lupę i szukam. Bo trzeba pamiętać, że Grecy w negocjacjach nie unosili się honorem „nic wam nie damy”, tylko szli dość mocno na zbliżenie (można by rzec, że narodowi na pohybel). Do porozumienia nie doszło, spróbujmy zobaczyć o co poszło, przynajmniej po kawałku.
Więc najpierw może VAT. U nas, przypomnijmy, VAT obowiązuje w wysokości kolejno 23%, 8% i 3%. W Grecji najwyższa stawka również wynosi 23%, niższa 13%, a najniższa miała zostać obniżona z 6,5% do 6%. Kością niezgody były z jednej strony zakresy ich stosowania – troika żądała stosowania najwyższej stawki do odprowadzania ścieków oraz usług restauracyjnych, pozwalając jedynie na obniżoną stawkę na żywność „podstawową”, Grecy chcieli utrzymania obniżonej stawki – a z drugiej strony bardzo specyficzna grecka instytucja polegająca na stosowaniu przez Greków obniżki VAT o prawie jedną trzecią na swoich licznych przecież wyspach (nie ma chyba w Unii drugiego tak wyspiarskiego państwa, Szwecja czy Finlandia wysiadają).
W zakresie innych podatków doszukałem się między innymi greckiej niezgody na ściąganie w trakcie roku podatkowego od firm 100% zaliczek na podatek dochodowy (trudno mi powiedzieć co tu Grekami kierowało, skoro jednocześnie proponowali większą podwyżkę podatku dochodowego od firm i dodatkowo jednorazowy podatek specjalny w wysokości 12% od firm osiągających zyski powyżej pół miliona euro) oraz woli utrzymania preferencji dla rolników (odmowa wyeliminowania preferencyjnego opodatkowania rolników, utrzymanie dotowania oleju napędowego dla rolników), widzę też niejasne dla mnie gry wokół preferencji podatkowych dla armatorów. Strony zgodziły się na przegląd systemu zasiłków pod nadzorem Banku Światowego – przy czym troika oczekiwała znalezienia przy tym oszczędności na poziomie 0,5% PKB, a Grecy chcieli go reformować nie tnąc świadczeń (trudno się czyta propozycje odwołujące się do różnych innych dokumentów lub do pojęć, które zainteresowanym są świetnie znane, a postronnym – mniej). Trudne jest dla mnie do zrozumienia, czemu Grecy nie chcieli zrezygnować z dodatkowych 200 mln cięć w budżecie wojskowym (może chodziło o to, by nie powiększać bezrobocia wśród wojskowych?)
Widzicie jakieś istotne powody, dla których strony nie mogły się porozumieć? Ja nie. Widzicie jakieś istotne by oskarżać Greków i niechęć do reform? Ja nie. (Celowości referendum też w tej sytuacji zbytnio nie widzę). Ale też do końca zostało sporo, w tym między innymi sprawy emerytur, w których się jeszcze słabiej wyznaję.

