Musza płeć

Dialog codzienny z Juniorem:
– A czy są panie muchy?
– Są.
– A czy są panowie muchy?
– Są, tylko trudno odróżnić od pań.
– A to, co nam spada ze strychu*, to ja myślę że to są sami brzydcy panowie muchy…

*jak się otwiera klapę prowadzącą na strych, to zwykle na niej leżą jakieś zdechłe muchy i inne owady..

Zmartwienie

Ojciec tłumaczy rozbrykanemu Juniorowi, że jak będzie nieostrożnie skakał w łazience (nogami odzianymi w skarpetki na śliskich kaflach), to może się to skończyć przykrym wypadkiem i utratą ząbków (wciąz mlecznych). Z obrazowością niepozbawioną przesady Ojciec maluje wizję jedzenia wyłącznie zupek (Junior nie lubi) i rzeczy przetartych na papki, z kanapkami włącznie. Junior wysłuchuje – nie bez wewnętrznego buntu – po czym po namyśle zadaje najwazniejsze pytanie:

– A kawę będę mógł wtedy pić?

Zbożową. Ale jednak już nasiąka.

Kto szuka…

Na Śląsku dobrze jest znane powiedzonko „do Azot i nazod”.*  Któregoś dnia Matka, odrobinkę poirytowana powtarzanymi po raz n-ty pytaniami Juniora „gdzie dziś pojedziemy?”, sięgnęła po nie odruchowo. Junior wysłuchał nie bez zaskoczenia, po czym popołudniu uprzejmie zapytał Ojca:

– Ojciec, a gdzie są Nazoty?

*Azoty – Zakłady Azotowe w Chorzowie

Tytuł 1

Ojciec wracając do domu z ciut dalszego wyjazdu wpada na drodze w wielki korek (na ponad godzinę stania, bez możliwości objazdu). Jako że rujnuje to w oczywisty sposób czasowy plan powrotu do domu, dzwoni do domu przekazac stosowną informację. Matka lojalnie przekazuje informację Juniorowi, że Ojciec stoi w korku i przyjedzie później.

Po chwili Matka oddzwania i dziwnym głosem mówi:

– Junior kazał zapytac, za jakim samochodem Ojciec stoi…

Ojciec tez miał potem dziwny głos. Ale na szczęście, nikt go nie słyszał.

Rozkosznie..

Junior zagląda żółwiowi do akwarium i radośnie stwierdza:

– O, jaki syf!

Żółw istotnie nabrudził. Rodzice zaś rywalizowali w głębokości i ciężkości westchnięcia „że też ze wszystkich słów świata akurat to musiał zapamiętać”..