Tak się niedawno wypowiedział Ojciec na jedną z licznych propozycji Juniora, zmierzającej głównie do wydłużenia czasu pozostałego do pójścia spać.
Cierpliwość Rodzica warta irydu jest.
Tak się niedawno wypowiedział Ojciec na jedną z licznych propozycji Juniora, zmierzającej głównie do wydłużenia czasu pozostałego do pójścia spać.
Cierpliwość Rodzica warta irydu jest.
Dialog wieczorową porą:
– Zdejmiłeś skarpetki! – oznajmia Junior.
– Komu? – pyta Matka dydaktycznie.
– Zdejmiłem skarpetki! – poprawia się Junior.
Na razie Rodzice plenią używanie osoby drugiej tam, gdzie powinna być pierwsza. Zawiłościami czasu dokonanego i niedokonanego oraz zabawą w poprawność form fleksyjnych, zajmiemy się w swoim czasie. W końcu Junior dopiero co skończył 3 lata:)
Dialog Rodziców przy lodówce:
– Tu jest jeszcze bób..
– A nie zepsuty?
Na co włącza się Junior:
– Ojciec naprawi bóba!
..milczenie złotem, mówi stare przysłowie.
Trudno nie przyznać mu racji, kiedy słyszy się powtarzane przez Juniora najbardziej nieoczekiwane wyrażenia.
Z drugiej jednak strony, z niczym nie da się porównać frajdy z tego, jak znienacka odpowie włoskiej kelnerce "buon giorno" (no dobra, tego buon właściwie nie było słychać:),a ta zaskoczona dzieli sie na głos wrażeniami ze swoimi koleżankami..
Junior nabrał ostatnio niesympatycznego zwyczaju wyrywania się Ojcu przy każdej okazji (pewnie to typowe dla trzylatków). Jak jednak nie poczuć się rozbawionym, kiedy Junior prosi Ojca o potrzymanie za rękę tylko po to, żeby móc tę rękę wyrwać? Albo kiedy słyszy się, że Junior "wyrwał pianę" (wyrwać staje się w ustach Juniora adekwatne do wszystkiego)?
KIedy Junior zaczął często chodzić na dwór w sandałach, przekonał się szybko, że do takiego buta może wpaść kamyczek i nieprzyjemnie uwierać. I że taki kamyczek trzeba z buta wyjąć. Podczas wakacyjnych spacerów kamyczki w sandałach zaczęły się mnożyć. Coraz częściej wirtualne. Aż w końcu nadeszło coś, co wstrząsnęło Rodzicami. O ile bowiem kamyczek w bucie podczas spaceru to tylko proste zmyślenie, o tyle znalezienie przez Juniora w zapinanym papuciu rzekomego bobu (ach, czemuż Matka zapragnęła przekąsić) wymaga już kreatywnego użycia wyobraźni.
Wchodzimy w etap dziecięcych wymysłów. Hospody pomyłuj.
Junior wchodzi ostatnio do pokoju, w którym na podłodze odpoczywa domowy żółw. Patrzy chwilę i stwierdza:
– O! Zestresowany żółw!
Nie da się ukryć, ma Junior duży wkład w żółwiowe stresy:)
W cyklu "modyfikacje klasyki literatury dziecięcej" przyszła pora na "Pana Hilarego" Tuwima.
Tym razem jednak Junior nie wprowadził modyfikacji do samego tekstu (zapewne dlatego, że go jeszcze nie słyszał), ale zainscenizował samodzielną wariację na temat. Któregoś dnia przy porannym ubieraniu zaczął gorączkowo poszukiwać skarpetek, które od pół minuty miał na nogach. Tak to sie kończy, jak Ojciec nie egzekwuje samodzielnego ubierania:)
PS. [OT] Pisząc tę notkę, kazałem wujkowi guglowi wyszukać tekst do zalinkowania. Przy przeglądaniu wyników dowiedziałem się, że"Pan Hilary" to wzięta nazwa dla sklepów optycznych:)
Z cyklu – nowe wersje klasyki literatury dziecięcej:) Dziś "Pan kotek był chory " Jachowicza
"I nic jeść nie będziesz,
Kleiczek i basta:
Broń Boże kiełbaski,
Słoninki i ciasta,
I marchewka!"
Stary Jachowicz by się zdziwił, że marchewce przypisuje się taką szkodliwosć. Wegetarianie zreszta pewnie też:)
Jak się okazało, rozwiązanie zagadki czarnej wołgi okazało się prostsze, niż można było przypuszczać.
W "Auto-Świecie" były zamieszczone m.in. oferty sprzedaży pojazdów zabytkowych. Wśród nich czarnej wołgi i zielonej syrenki. A Junior pamięć do aut to ma:)
moje zdziwienia budapeszteńskie
Thoughts about motorsport (and maybe other stuff . . .)
Blog Rafała Steca
Archiwum kiepsko uczesanych zapisków z 11 lat na Bloksie.
Barrister, Blogger and Sunday Times No.1 Bestselling Author
Infomacje ze świata archeologii