Przed rozpoczynającym się sezonem Formuły 1 zaklinałem, aby zmiany w regulaminie technicznym spowodowały większe spłaszczenie stawki, a w szczególności żeby liczba kierowców stających na podium w poszczególnych wyścigach była wyższa niż „słabe siedem„. O tym, że moje zaklęcia szybko zaczęły się spełniać, już pisałem, ale że tak się rozwinie sytuacja.. mimo wszystko trudno było wierzyć.
Dzisiaj, po piętnastu wyścigach sezonu (i jeszcze z pięcioma oczekującymi), na podium stanęło w sumie trzynastu zawodników. Co ważniejsze, aż dziewięciu zrobiło to więcej niż raz (co świadczy o nieprzypadkowości tych wyników), a z pozostałych czterech, co najmniej dwóch solidnie zapracowało na te sukcesy, zajmując najpierw wysokie miejsce w kwalifikacjach, a potem ego miejsca co najmniej dzielnie broniąc (Maldonado i dziś Kobayashi). Felipe Massa dzisiaj o odrobinie szczęścia na pewno może mówić – dzięki zamieszaniu w pierwszym zakręcie przeskoczył o sześć miejsc, ale znaleźć się w takiej sytuacji też trzeba umieć, a potem nikt mu nie podarował ani centymetra. Jedynie właściwie Michael Schumacher w Walencji wskoczył na podium dość szczęśliwie, dzięki odpadnięciu czterech rywali jadących przed nim (i mądrej decyzji o zmianie strategii w końcowej fazie wyścigu), na mecie był autentycznie zaskoczony, że zaszedł tak wysoko.
Powiedzmy też od razu, że tych trzynastu szczęśliwców zajmuje pozycje w pierwszej piętnastce klasyfikacji generalnej (bo nie tylko same podia się liczą). Uzupełnia tę grupę duet Sahara Force India, z którego każdy jeden raz o podium się prawie otarł, dojeżdżając na czwartym miejscu (dodajmy, że Massę można uznać za mniej przypadkowego, bo jednak dwukrotnie też już czwarte miejsca zajmował, natomiast Schumacher poza tym jednym podium nie podskoczył wyżej szóstego miejsca, za to ma rekordową liczbę wyścigów nieukończonych). I może na szczycie tabeli robi się dość przejrzyście (choć historia uczy, że decydujące szarże mogą mieć miejsce w ostatnich wyścigach), to niżej walka trwa o każde miejsce, choć za to dodatkowych nagród nie ma, nawet w postaci sławy mołojeckiej.





















