Wbrew wcześniejszym nadziejom, temat zmiany formatu kwalifikacji jest daleki od zakończenia, optymizm sprzed dwóch tygodni okazał się być przedwczesny. Oszczędzę formalno-politycznych zawiłości, które spowodowały, że wczoraj rozegrano jeszcze głupiej wyglądające kwalifikacje (które w starym formacie miały szansę, żeby być kwalifikacjami dekady, skoro pobito historyczne rekordy toru), dość powiedzieć, że dziś rano ponownie trwały negocjacje co do tego, jak kwalifikacje zmieniać. Porozumienia nie osiągnięto, powrót do sprawdzonego modelu jest ponoć wykluczony, za to na stole leży między innymi propozycja, aby o kolejności w każdej sesji decydowała suma czasów dwóch najlepszych okrążeń.
Podobno reformatorom przyświecają dwa cele: pierwszym ma być zapewnienie większej ilości ruchu na torze (tak na marginesie, w obecnym formacie jest go tak mało, jak dawno nie), drugim ma być doprowadzenie do większych przetasowań w ustawieniu (czyli żeby więcej niespodzianek było, a w szczególności żeby w pierwszym rzędzie nie stały dwa mercedesy), czyli show mający być zaprzeczeniem sportu. Nowa propozycja pasuje bardziej do pierwszego celu niż do drugiego… ale jest lepsza od zupełnie poważnie zgłaszanych (litościwie nie powiem przez kogo, ale wszyscy wiedzą) pomysłów odwracania kolejności, „balastów czasowych” czyli dodawania do rzeczywistego wyniku współczynnika zależnego od miejsca w klasyfikacji generalnej, czy wręcz losowania miejsc startowych (w zamyśle: żeby ci lepsi musieli widowiskowo wyprzedzać i zdobywali mniej punktów).
Postanowiłem więc opracować kilka własnych pomysłów:
1/ połączenie eliminacji z formatem 2015 – w ten sposób, że w połowie każdej sesji kilku zawodników odpada, a reszta walczy do końca (mniejszy bajzel, duży ruch)
2/ o kolejności w każdej sesji decyduje drugi najlepszy czas każdego zawodnika, czyli każdy musi zrobić co najmniej dwa szybkie okrążenia (duży ruch, duży bajzel, bo ciężko się połapać które czasy się bierze pod uwagę)
3/ w każdej sesji zawodnik ma ściśle oznaczony moment wyjazdu, zależny od miejsca w klasyfikacji lub od losowania, decyduje czas jednego okrążenia (ciągły ruch, prawdopodobny bajzel)
4/ każdemu zawodnikowi mierzy się nie czas okrążenia, ale czas od wyjazdu z boksów do wjazdu do boksów (czyli trzeba gonić dużo dłużej i nie ma czasu na dogrzewanie opon itepe, bajzel prawie gwarantowany.
Przepraszam, że nie więcej, ale większość z tego wymyśliłem w ciągu godziny.
Lepsze jest wrogiem dobrego. Mam nadzieję na dobry wyścig bez względu na wady kwalifikacji. To już za kwadrans…
