Trójkąt

Hm. Ten. Tego. O seksie będzie, dzieci nie czytać.

Tak naprawdę to oczywiście nie mam złudzeń, że jakiekolwiek dziecko (które jest w stanie tu zabłądzić) po takim wstępie powstrzyma się przed dalszym czytaniem, raczej to takie ogólne ostrzeżenie dla PT Czytelników, gdyby ktoś nie miał ochoty czytać chaotycznych myśli związanych z seksem, a zatrącających o pornografię.

Otóż… ścigał mnie dziś przez pół dnia na głównej stronie portalu nagłówek o trójkącie oralnym w gimnazjum (w gimnazjum o innych trójkątach chyba winna być mowa, taka myśl się napatoczyła), oczywiście kiedy w końcu zebrałem się do pisania dla odreagowania, to spadł z pierwszej strony. Jeśli ktoś kliknął i przeczytał, to poznał historię zaczynającą się od tego, że troje gimnazjalistów zamknęło się w szkolnej toalecie i oddało przyjemności (tak mniemam) seksu francuskiego (miało to dalsze nieoczekiwane reperkusje, ale ja nie o tym), w każdym razie o jakimkolwiek przymusie nie wspomniano. 

Trójka bohaterów to dwóch chłopaków (ciut starszych) i jedna dziewczyna (młodsza). A mnie cały czas siedzi w głowie i wyjść nie chce pytanie, czy tenże tak ładnie zapowiedziany trójkąt to faktycznie jakaś ciekawa kombinacja ze zmianami miejsc (o wariancie homoseksualnym nawet się boję pomyśleć), czy też ordynarnie dwóch dryblasów nakłoniło dziewczynę do prostego „raz tu, raz tu”? Nie dowiem się, oczywiście (i tak naprawdę nie chcę się dowiedzieć), po prostu intryguje mnie czy użycie słowa „trójkąt” jest elegancką formą opisania prostackiej rzeczywistości.  

Kto chce, niech szuka, ja nie będę. Wyrzucone.

Dodaj komentarz