250

W dobie 200-metrowych lotów Norwegowie mieli wielu wybitnych zawodników, rekordami świata wymieniali się Bredesen, Ottesen, Ingebrigtsen, Romoeren i Evensen. Dziś wszyscy liczyli zwłaszcza na Fannemela, któremu tak niewiele już wczoraj zabrakło, niestety nie powiało mu wystarczająco.

Przez ponad ćwierć wieku wszystkie rekordy w długości lotu ustanawiane były w Planicy (Felder w Kulm tylko wyrównywał), w tym także ten jakże nam miły, pobity dopiero stylem V, 194-metrowy rekord Fijasa. Sytuacja zmieniła się, kiedy Norwegowie przebudowali skocznię w Vikersund, osiągając punkt konstrukcyjny i rozmiar skoczni o 10 metrów dalszy, Słoweńcy natychmiast ruszyli z przebudową, zrównując się rozmiarami.

Słoweńcy, czy to za czasów Jugosławii, czy własnej państwowości, miewali wielu dobrych lotników, ale rekordy świata zwykle im uciekały (choć formalnie 141 metrów Szlibara z 1961 roku z Oberstdorfu też było rekordem świata na skoczni „mamuciej”, jak na swoje czasy, dziś nawet na Schattenbergschanze rekord jest odleglejszy). Jestem ciekaw, czy Prevc nie wolałby jednak swojego historycznego wyczynu zachować na domowe śniegi, w końcu granicę 250 metrów zdobywa się tylko raz.

Dodaj komentarz