Herbata mrożona

Weź garnuszek, taki litrowy z uchem i dzióbkiem, przy założeniu że masz w kuchni oczywiście. Zagotuj wody mniej więcej do pełna. 

Wrzuć dwie torebki herbaty, najlepiej zwykłej czarnej, ale jeśli jedna okaże się nieco inna, też się nic nie stanie, smak może będzie oryginalniejszy. Dorzuć ewentualnie coś do posłodzenia (zamieszaj wtedy oczywiście). Zostaw torebki na czas jakiś, nie przejmuj się regulaminowymi trzema minutami, w końcu to były tylko dwie torebki, a nie cztery.

Wyrzuć torebki, przelej herbatę do miski. Wrzuć dwa albo trzy solidne plasterki cytryny. Zostaw, niech stygnie.

Jeśli herbata w misce ma temperaturę zbliżoną do pokojowej (aktualnej pokojowej), wyciśnij lekko cytryny i przelej herbatę z powrotem do garnuszka. 

Wyciągnij plastikową butelkę i przelej herbatę z garnuszka do butelki (teraz przydaje się dzióbek). Wstaw butelkę do lodówki. 

Możesz potem dodać lodu, jeśli masz. W warunkach polowych (w obcej kuchni) wychodzi i tak dobra herbata mrożona, garnuszek, miskę i lodówkę zwykle się jakoś znajdzie.

Dodaj komentarz