Bullets

Kiedyś może poświęcę specjalną notkę na zawiłe poszukiwania wspólnego mianownika rozmaitych utworów, które mnie kręcą. Teraz (wciąż jeszcze) nie mam na to nastroju, więc ograniczę się do stwierdzeń bardziej banalnych.

Kawałek będący bohaterem dzisiejszej notki, wydał mi się niezły od pierwszego usłyszenia, lecz dopiero kiedy wsłuchałem się w niego uważnie i spokojnie (nie tylko na zasadzie „coś mi brzęczy przy robocie”, tylko zgodnie z zasadami zen), wciągnął mnie podstępnie i bez reszty. I za każdym przesłuchaniem wciąż urzeka mnie swoimi rozwiązaniami aranżacyjnymi (jak dla mnie znakomicie przemyślanymi i fantastycznie komponującymi się ze sobą). I nie umiem tylko powiedzieć, czy klimat mrocznego dreszczowca, który czasem odczuwam, pochodzi bardziej od przybrudzonego dźwięku gitary, czy od wspomnienia teledysku..

W każdym razie w głowie mi leci:

Bullets are the beauty of the blistering sky
Bullets are the beauty and I don’t know why
Bullets are the beauty of the blistering sky
Bullets are the beauty and I don’t know why..

A na zen się zasadniczo nie znam, ale kiedyś nawet Chuck Norris stwierdził w jakimś wywiadzie, że trzeba się skupiać tylko na jednej rzeczy w danym momencie, zgodnie z zasadami zen (czyli pisząc tę notkę nie powinienem jednocześnie słuchać Archive). A Chuck Norris, jak wiadomo, zawsze rację ma i słuchać go trzeba.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s