Nie udało się Adamowi Małyszowi zakończyć kariery drużynowym medalem mistrzostw świata. Jak nieraz przedtem, po jednoseryjnym konkursie skończyło się na piątym miejscu. Decyzja o rezygnacji została podjęta, bo wiatr kręcił straszliwie, a wyniki były szczerze mówiąc mocno przypadkowe. Do medalu zabrakło 17 punktów.
Nasze orły krytycznie się wypowiadają o przerwaniu konkursu, a celuje w tym Kamil Stoch, nazywając tę decyzję „barbarzyństwem, które odebrało nam szansę walki o medal„. Czuję się zmuszony zwrócić jednak uwagę, że gdyby Kamil w swoim skoku skoczył na miarę tego, czego od niego oczekujemy (nawet jeżeli wiatr miał średni i zmienny, a w końcowej fazie dziurę w powietrzu), to medal byłby najzupełniej realny i po jednej serii. Jeżeli zawodnik aspirujący do medali oddaje skok, który w konkursie indywidualnym prawdopodobnie wyeliminowałby go z drugiej serii, to zastrzeżenia powinien mieć przede wszystkim do siebie – że nie skoncentrował się w pierwszym skoku tak dobrze, jak potrafi to zrobić w skoku drugim (co Kamil wielekroć już pokazywał, także na tych mistrzostwach). 113,5 metra, 100 punktów – to o 10 metrów i 18 punktów za mało (nie wspominając o prawdopodobnej różnicy w nocie za styl po locie o 10 metrów dalszym).
Swoją drogą, konkurs był na tyle nieprzewidywalny, że słowo szansa było na miejscu w swoim loteryjnym odcieniu. Kiedy pomyślę, że przy skoku Adama średnia prędkość wiatru wynosiła ponad 2,5 metra na sekundę (18 punktów odjętych!) , to tracę wiarę w jakąkolwiek przewidywalność następnych rezultatów; poza, niestety, dość przewidywalną średniością skoku Stefana Huli, który tym razem ewidentnie nie trafił z formą (aczkolwiek większe pretensje mam zdecydowanie do Kamila).
A chyba najbardziej mi żal Michaela Uhrmanna. To miał być zdaje się jego ostatni skok w karierze, miał w swoich nogach pożegnalny medal (i w tamtym momencie nawet wydawało się, że ma szansę, by był to medal złoty). Skoczył jeszcze słabiej niż Stoch i Hula, do medalu jakiegokolwiek zabrakło Niemcom 0,7 punktu. Cóż, może Pani Fortuna odebrała mu dzisiaj to, co dała 9 lat temu, kiedy w Salt Lake City w wyścigu o drużynowe mistrzostwo olimpijskie wyprzedzili Finów o 0,1 punktu…