Zakręt Armstronga

Na torach wyścigowych, zwłaszcza tych z tradycją, zakrętom nadaje się nazwy. Fanom F1 nie trzeba tłumaczyć, co to Rascasse, Eau Rouge czy Parabolica, wystarczy jedno słowo i każdy od razu wie o co chodzi. Czasem nazwy pochodzą – niestety – po prostu od jakiegoś sponsora, czasem od nazw lokalnych, niejeden nosi nazwisko jakiegoś wybitnego kierowcy, jak Variante Ascari czy „eska Senny”; w niektórych przypadkach jednakowoż wystarczy sam numer, jak w przypadku tureckiego Zakrętu 8. 

Na blogu znanego dziennikarza wyścigowego Jamesa Allena pod notką o nowo budowanym torze wyścigowym w Austin w Teksasie (w listopadzie ma tam zawitać Formuła 1, a dziś budowlańcy zasuwają w pocie czoła), ktoś zasugerował, że fajnie byłoby i tam ponazywać zakręty. Ktoś inny od razu zaproponował nazwę „zakręt Armstronga”. 

Ciekawe, ilu czytających tę propozycję pomyślało zgodnie z jej autorem o astronaucie Neilu Armstrongu, ilu o jakże kontrowersyjnym dziś kolarzu Lance Armstrongu (tam od razu ktoś tak pomyślał), a jeszcze ilu o jakimś innym Armstrongu, na przykład o tym. Wybitnego kierowcy o tym nazwisku w każdym razie nie kojarzę.

Płodozmian

Moja przeglądarka ma taką opcję, że w każdej nowo otwartej karcie daje mi osiem dużych plansz z linkami do najczęściej otwieranych stron (szczegóły algorytmu nieznane). Dzięki tej opcji widzę, jak bardzo zmienia się w czasie moja aktywność sieciowa (pewne rzeczy zostają stałe, inne wędrują między miejscami).

Włączyłem dziś popołudniu przeglądarkę i myślę: o, zmiana na liście, co to ja tak ostatnio często odwiedzam? No i zmiana symboliczna: w miejsce strony FIS, gdzie śledziłem na żywo zawody narciarskie, względnie wczytywałem się w statystyki po zawodach, pojawiła się strona serwisu Autosport.

Uznajmy to za symboliczny koniec zimy.

A Brawn nie ma KERS-u..

Znawców tematu być może zastanawia, dlaczego piszę o tym w środku zimy, długo po zakończeniu sezonu.
Pozostałych być może zastanawia, dlaczego taki dziwny tytuł w kategorii Junior:)
A Junior tak, ot, po prostu wypalił sobie ostatnio. Pewnie musiał zasłuchać, kiedy Ojciec oglądał transmisje na Polsacie, i mu się znienacka przypomniało:) Oczywiście potem padły pytania, jakie samochody mają KERS i co to w ogóle jest. Matka dyplomatycznie wskazała palcem na Ojca (w sumie ona się lepiej zna na samochodach oferowanych w salonach). Ojciec jakoś sobie poradził, chociaż koncepcja KERS w Skodach lekko nim wstrząsnęła:)