Interesującą niespodzianką dnia dzisiejszego była informacja o artykule prof. Ewy Łętowskiej, opisującym nieco zaskakujące sugestie co do dalszych możliwości związanych z przekazaniem Kościołowi katolickiemu nieruchomości przez śp. Komisję Majątkową. Oryginalnego tekstu nie czytałem, na podstawie relacji prasowej wiem jedynie, że wg myśli prof. Łętowskiej po uchyleniu przez Trybunał Konstytucyjny przepisu ustawy, upoważniającego rząd do wydania rozporządzenia określającego zasady wyznaczania tzw. nieruchomości zamiennych, przekazanie takich nieruchomości przez gminy stałoby się świadczeniem nienależnym i pozwalałoby na wytoczenie właściwej jednostce kościelnej procesu o zwrot tego świadczenia (w ramach instytucji bezpodstawnego wzbogacenia).
Do prof. Łętowskiej szacunek mam wielki i nie wątpię, że jest dalece wybitniejszą cywilistką ode mnie, a mimo to nie umiem powstrzymać rozlicznych wątpliwości (tonujących znacząco entuzjazm dla tego rodzaju postępowań). Pierwszą myślą jest, że zgodnie z przepisami o bezpodstawnym wzbogaceniu, jeżeli korzyść uzyskana przez jednostkę kościelną (w tym także np. cenę za sprzedaż otrzymanej nieruchomości) zużyto w taki sposób, że jednostka przestała być wzbogacona (np. wydana na bieżące potrzeby), to obowiązek jej zwrotu wygasa (i pozbawia gminę możliwości dochodzenia roszczeń). Druga uwaga, jaka mi sie nasuwa, jest taka, że tego rodzaju roszczenie będzie przysługiwało chyba tylko tym gminom, które zostały obciążone obowiązkiem przekazania nieruchomości w zastępstwie innej gminy (jako nieruchomość zamienną za taką, której bezpośredni zwrot – jak to się ładnie mówi „w naturze” – byłby zbyt utrudniony, np. zostałaby zabudowana osiedlem czy szpitalem), albowiem jeżeli np. gmina Kraków będzie żądała zwrotu nieruchomości X przekazanej Kościołowi w zamian za należącą do Krakowa nieruchomość Y, to nie będzie przecież w ten sposób realnie wzbogacona, chyba że o różnicę wartości między tymi nieruchomościami. (Przy tych nieruchomościach zamiennych „dostarczanych” przez inne gminy wydaje mi się, że widzę jeszcze jeden haczyk, ale zostawię go sobie na razie do przemyśleń). No i będzie jeszcze problem czysto formalny, bo jednak orzeczenia Komisji stanowiące podstawę przekazania nieruchomości, choćby odwołujące się do uchylonego przepisu (czy może raczej do uchylonego rozporządzenia), pomimo odpadnięcia ich podstawy prawnej, same w sobie nie utraciły mocy, a zarazem – wobec likwidacji Komisji – nie jest możliwe wznowienie postępowań zakończonych tymi orzeczeniami, więc nie jestem pewien, czy świadczenia w nich przewidziane na pewno utraciły swoją podstawę prawną.
Być może wszystkie te moje wątpliwości (jak i te, których tu dla prostoty nie opisałem) prof. Łętowska przewidziała, przeanalizowała i w tekście opisała (dotrę, to się dowiem). Zapewne parę zdesperowanych gmin spróbuje przetrzeć szlak i odda sprawy do sądu, może za dwa lata Sąd Najwyższy zajmie jakieś pierwsze stanowisko. Swoją drogą, każda broń może być obosieczna – w zakwestionowanym rozporządzeniu wszystkie odszkodowania wypłacał Skarb Państwa, byłoby interesująco, gdyby powołując się na to samo rozumowanie Skarb Państwa zaczął ściągać od gmin lub osób kościelnych te odszkodowania jako świadczenia wypłacone nienależnie…