Murphy na dachu

Prawo Murphy’ego, najważniejsze prawo Wszechświata. Prawo o zmiennej treści (w zależności od zbioru), z przeróżnymi uszczegółowieniami, które można byłoby podsumować jego najogólniejszymi normami „Wszystko, co może, pójdzie źle” i „Natura zawsze stoi po stronie zła”. Jednym z bardziej znanych uszczegółowień jest norma „Każde urządzenie, które nie jest całkowicie zniszczone, będzie działać bez zarzutu w obecności specjalisty”.

W weekend parszywie wiało i w pewnej chwili zginął mi obraz TV z anteny satelitarnej. Zginął, powrócił, znów zginął… W poniedziałek wypełzłem na dach zobaczyć co się poluzowało, wypatrzyłem miejsce w którym kabel się naderwał i przetarł. We wtorek odwiedziłem sklep, nabyłem parę drobnych części, wypełzłem ponownie na dach z narzędziami, oczyściłem, przyciąłem, założyłem, poskręcałem… Zlazłem z powrotem, aby się dowiedzieć, że cała ta porządna robota ma jeden feler – obrazu brak.

Całą środę biłem się z myślami, czy szukać technika, czy próbować dalej samemu. Wracając do domu dokupiłem jeszcze jeden zestaw części, patrzyłem bardzo nieprzyjaźnie na deszcz (chodzenie w deszczu po dachu – nawet nie bardzo stromym – i dłubanie przy instalacji, nawet słaboprądowej…), zastanawiałem się w duchu czy znam kogoś kto by się tym zajął na poczekaniu przed końcem tygodnia… Wszedłem do domu, przywitałem się, rozejrzałem. Telewizor grał w najlepsze.

Mówcie mi serwisant jakby co.

Dodaj komentarz