Kierowca

Wszyscy teraz o wypadku w Oświęcimiu, że aż nudno i pisać się o tym nie chce. A wiecie, że nie lubię o czymś pisać tylko dlatego że wszyscy piszą.

Wielu teraz o kierowcy tego seicento, co to zdaniem policji się przyznał do winy i od słuchania muzyki nie mógł słyszeć jadącej na sygnale kolumny, choć ten kierowca się podobno z telewizji dowiedział że się przyznał do winy (prawniczych subtelności nie będziemy tu roztrząsać), a świadkowie spoza samochodów twierdzą, że syreny nie były włączone (zawiłości stanu faktycznego nie będziemy tu roztrząsać).

Gryzie mnie ten wypadek z innego powodu. Najpierw dłubałem żeby ustalić gdzie dokładnie miał miejsce, a potem – jak to mogło się stać, że potoczyło się tak a nie inaczej. Oficjalna wersja brzmi, że kolumna jadąca 50 km/h wyprzedzała lewym pasem samochód przygotowujący się do skrętu w lewo, a ten przepuścił pierwszy samochód kolumny, po czym rozpoczął skręt. Kierowca samochodu pani premier próbował ominąć skręcającego i uderzył w drzewo. Rzecz cała miała miejsce w Oświęcimiu, na skrzyżowaniu ulicy Powstańców Śląskich (główna) z ulicą Orzeszkowej (boczna). Na poniższym zdjęciu z Google Maps miejsce, w którym powinno się znajdować seicento, zaznaczyłem czerwonym kółkiem, a drzewo – białym.

wypadek Szydło Oświęcim Powstańców Orzeszkowej seicento drzewo

Czy zastanawia Was to samo co mnie? Niezależnie od tego z jaką dokładnie prędkością jechał samochód rządowy, od skrzyżowania do drzewa jest jakieś 20 metrów pustej przestrzeni. Dlaczego specjalnie szkolony kierowca Biura Ochrony Rządu, którego zadaniem jest wyprowadzenie samochodu z sytuacji kryzysowej, w takiej sytuacji jedyne co potrafi zrobić, to walnąć centralnie w to drzewo, że aż zdemolowało przód opancerzonego audi?

wypadek Szydło Oświęcim seicento audi drzewo
(zdjęcie A.Grygiel/PAP za gazeta.pl)

Mnie to, mówiąc szczerze, martwi. Nawet jeśli nie spodziewam się, żeby życie najważniejszych osób w państwie było zagrożone z zewnątrz.

Dodaj komentarz