Sprzedaj pan…

Jadę sobie drogą jak wiele razy przedtem (i pewnie wiele razy potem). Na skraju lasu stoi duża tablica ogłoszeniowa. Droga prosta, prędkość nie za duża, rzucenie okiem nic nie kosztuje. Jakaś bliżej mi nieznana firma windykacyjna (lokowania produktu nie będzie) zachwala swoje usługi wielkim napisem:
SPRZEDAJ SWOJEGO DŁUŻNIKA

Gdybym nie wiedział, że jakieś formy (ukrytego) niewolnictwa i handlu ludźmi wciąż egzystują, to pewnie bym sobie nawet z tego i pożartował, z tego prymitywizmu językowego lub myślowego.

(100)

Dodaj komentarz