Z Manaroli mam wrażenie, że poświęciliśmy jej za mało czasu. Istotnie, byliśmy tam ledwie raz (drugi tylko obok przepływaliśmy), większość czasu spędziliśmy nad brzegiem morza, w samo miasteczko nie zagłębiliśmy się wcale (broni nas, że oznaczało to wspinaczkę do góry, podczas gdy droga nasz akurat wtedy wiodła wzdłuż morza). Było jednak już popołudnie dość zaawansowane i mieliśmy w planie przejście jeszcze przejście do Riomaggiore, tak aby planowi stało się zadość, no i żeby jednak nie wracać zbyt późno (uroki wakacji z przedszkolakiem). Niestety, widokom zapamiętanym nie dorównują widoki zarejestrowane, zwłaszcza detali mi brakuje na zdjęciach.




Google znajduje wiele zdjęć, ale pamięci na razie one nie dorównują.