Nie hiszpańskie, nie kreolskie, ale nasze, nasze polskie..
Tak, to dziś jest Ten Dzień: po miesiącach zimy i przednówka, po raz pierwszy w handlu za rozsądną cenę kupiłem hienę pojawiły się trrrrrruskawki. Nie jakieś importowane z Hiszpanii czy innej Wenezueli, podmalowane farbką przez Milo Minderbindera, ale polskie, z naszej ziemi, z naszego pyłu, z naszym zapachem (ewentualnie podmalowane swojską farbką przez swojskiego Zenka). Posiadające smak truskawki, a nie wyrobu dekoracyjnego truskawkopodobnego.
Proszę wybaczyć, że się oddalę, sprawa nie cierpiąca zwłoki (rodzina już się zasadza).
(997)