Bez

Ta piosenka napada mnie zwykle raz do roku na chwilę. Powstała w czasach, kiedy Anita Lipnicka jako nastolatka jeszcze kręciła (zawodowo) z Robertem Jansonem w pozycji supergwiazdy i generowała adekwatne do tej sytuacji piosenki. Płyta Elf nigdy mi szczególnie nie podchodziła, choć oczywiście były na niej miłe akcenty i ten między innymi jakoś zapadł w pamięć. Właśnie akcent, bo nie cała piosenka:

wieczorem dasz mi garść dusznego bzu

Nieważne, co kto kogo i jak w piosence. Co roku przychodzi czas rozkwitania bzu właśnie. Czy wsadzony do wazonu, czy jeszcze na drzewie, przytłacza swoim ciężkim zapachem. Bez którego nie ma wiosny. 

Posłuchajcie, a ja idę ogołocić parę krzaków w różnych kolorach (dzięki czemu nie usłyszę całości). 

PS Może są inne piosenki na temat bzu, ale mi się nie kojarzą.

(993)

Dodaj komentarz