Na zakupach porannych przesuwam się leniwie wzdłuż sklepowej lodówki. Zerkam na to i owo, w końcu mój wzrok pada na dość bogaty zestaw gotowych tart. A tam obok tarty warzywnej, tarty z kurczakiem, tarty z gyrosem (błe?) – leży sobie TARTA Z LOTARYŃSKA.
I teraz nie wiem – czy brakło miejsca na dopisanie nazwy lotaryńskiego dodatku (z lotaryńską kiełbasą? z lotaryńską sałatką? …), że już ten ogonek przy A pominiemy, czy też może to jakaś lokalna odmiana, z której słynie Lotaryńsk czy Lotaryńsko, czy też wreszcie autor opakowania to jakiś pół-Czech, który podpolszczył czeskie Lotrinsko albo podczeszczył polską Lotaryngię.
Ciekawe, ilu ta notka skusi poszukujących przepisów na tartę:-)