Wyobraź sobie… że po latach ciężkiej pracy i wyrzeczeń, dzięki modlitwie /medytacji /nanotechnologii /czarnej magii, udało Ci się wyprodukować cudowną butelkę wódki. Jej niesamowitość polega na tym, że jeżeli tylko nie opróżnimy jej do dna, to poziom płynu wraca do stanu pierwotnego, dzięki czemu można z niej właściwie korzystać w nieskończoność.
Wyobraź sobie… co mógłbyś zrobić z taką magiczną butelką. Mógłbyś mieć zapas na całe życie. Mógłbyś urządzić niekończącą się imprezę (póki starczy ogórków), dla siebie samego lub ze znajomymi. Mógłbyś odkuć się za lata wyrzeczeń, otwierając knajpę z bezkosztowym alkoholem (doprowadzając do szału urzędników skarbowych, którzy kontrolowaliby Cię na okrągło, podejrzewając, że pędzisz lub kupujesz wódkę na lewo i dolewasz do butelki). Wszystko, co zapragniesz.
Wyobraź sobie… że przy jakiejś okazji ktoś wziął Twoją butelkę do ręki i zaczął sam polewać. Nie powiem, zachowuje zasadę, żeby nie opróżnić na raz, i polewa wszystkim, którym Ty chcesz polać. Ale nie masz już kontroli nad tym, co właściwie chcesz z tą wódką robić. Kiedy prosisz, żeby Ci oddał, odpowiada, że przecież nic nie tracisz na tym, że on tak polewa, bo i tak by u Ciebie lufy nie kupił, ani nikt z jego znajomych.
Wyobraź sobie… że tak działa darmowe dzielenie się kontentem w internecie. Ale przecież nie musisz sobie wyobrażać, przecież właśnie tak to działa.