Meteorolki

Junior w ramach którejś wycieczki zoczył na mieście ulicę Meteorologów. Ponieważ stara się zapamiętać wszystko, w tym nazwy ulic, postanowił przyswoić sobie i tę nazwę. Szło ciężko sylabizowanie, oj ciężko, tak że w pewnej chwili prościej było dojść do prawidłowej wymowy przez wyjaśnienie, że to jest najpierw pan meteorolog, potem panowie meteorologowie,* aż wreszcie ulica Meteorologów. Taki sposób tłumaczenia doprowadził jednak oczywiście do pytania:

– A jak są panowie meteorologowie, to jak są panie?

Ojciec uciekł od szczegółowego wyjaśnienia mając w pamięci własne pomysły na napisanie notki o trudnościach z tworzeniem formy żeńskiej rozmaitych rzeczowników,* więc Junior rozwiązał sytuację we własnym zakresie, z właściwą sobie dziecięcą pomysłowością:

– To są panie meteorolki!

Ciekawe co na to biolki i socjolki:)

*bo czas nie był szczególnie sprzyjający na opowieści o zawiłościach gramatycznych 

Dodaj komentarz