W tym wczorajszym wyścigu najbardziej żałuję nie tych straconych N punktów, tylko tego, że Robert nie miał już okazji pogonić Buttona. Bo ciekawe, czy rzeczywiście by go dogonił i poatakował. Button twierdzi, że Robert nie miał na to szans (prowadząc faktycznie mógł jechać spokojnie), ale był tylko jeden sposób, żeby się dowiedzieć:)
A swoją drogą, kiedy czytam w mediach, że Vettel "staranował" Kubicę, to już nawet śmiech przychodzi z trudem. Ech, pismaki.. Tyle że wielu tych, co nie oglądało, w to uwierzy:(