Kilo czy pół kilo

Jak co roku w grudniu przychodzi pora, kiedy człowiek rzuca wszystko, biega po sklepach z listą, a potem stawia to wszystko na blacie wzdychając ciężko: „trzeba to przerobić…” I właśnie tak od wczoraj marudzę sobie pod nosem na ten temat, skupiając się na problemie ilości.

Problem ilości polega na tym, czy ciasto zagniatać jednorazowo z kilograma mąki, czy jednak z pół kilograma. Każde rozwiązanie ma swoje dobre i złe strony. Przy zagniataniu kilograma na raz potrzeba odpowiednio więcej miejsca na stolnicy (i większe mogą być ubytki), ręce bardziej cierpią w walce z materią, i większe jest ryzyko niedokładnego zagniecenia, pozostawienia jakiegoś kawałka tłuszczu. Z kolei przy zagniataniu po pół kilo na raz z jednej strony trudniej czasem utrafić dokładnie w proporcje wypracowane dla całego kilograma, i pojawia się deja vu, że ledwo się zagniotło, a już trzeba od nowa, i najpierw by trzeba nieco wyczyścić…

Dodajmy dla pełnego obrazu, że rozsądne minimum przedświąteczne wymaga przygotowania ciasta z dwóch kilogramów mąki (bo inaczej nie wystarczy do Nowego Roku…), a zagniecenie jest najmniej czasochłonną częścią procesu produkcji… W tym roku dwa razy zagniatałem po 1 kg, na razie przynajmniej.

PS Skoro już marudzę to przynajmniej sobie proporcje zapiszę:
1000 g mąki
250 g margaryny
1 szklanka cukru
3/4 szklanki maku
2 jajka
150 g jogurtu
1-2 filmy na czas przerabiania ciasta na ciasteczka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s